sobota, 11 czerwca 2011

wady, zalety


spędziłam dzień zwyczajnie
jak to bywa w chorobie
obrzucona chusteczkami higienicznymi
oszołomiona katarem i bólem gardła
najedzona muesli i jogurtem n

potem było miło, czytałam sobie nowy Bluszcz, piłam czekoladę - co z tego, skoro nawet nie czułam jej smaku. oglądałam film. ugotowałam ziemniaki na parze i zjadłam z kwaśnym mlekiem. leżałam, spałam, smarkałam, nie lubię być chora.
rozmowa z moją mamą.
ada: wiesz mamo, już chciałabym by
ć dorosła
mama: dziecko, gdzie ci się śpieszy...
ada: no ale wiesz mamo, jak już będę taaaka duża to będę mogła wyjść za mąż
mama: ale masz chociaż kogoś na tego męża?
ada: no nie mam

mama: dziecko, gdzie ci się śpieszy, teraz jesteś w najlepszym wieku
ada: (szyderczy śmiech) w najlepszym! gruba! głupia! same kompleksy
mama: ale przynajmniej niczym się nie martwisz

ps. film o mnie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz