sobota, 31 grudnia 2011

życzenia


Życzę Wam wszystkim: szczęścia w życiu osobistym, sukcesów, zdrowia, domku z ogrodem i basenem, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, uśmiechu na co dzień, genialnych pomysłów, niskich podatków, świeżości spojrzenia, pogody ducha, gorącej miłości, wygodnych butów, cudownych wakacji, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, wysokich lotów, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, sławy, pokaźnego konta, wielu ciekawych znajomości, sumiennych dłużników, wygranych przetargów, dobrego fryzjera, serca jak dzwon, pewnej ręki, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, uroku osobistego, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinnessa, dobrego apetytu, szczęśliwej podróży, poczucia humoru, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa, niewieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, zgranej ekipy, bujnej wyobraźni, rodzinnej atmosfery, radości życia, dobrego serca, złotej rybki, zimnego piwa, gry fair play, nieomylnych decyzji, głównych ról, miejsca w historii, kreatywności, podróży dookoła świata, godnych przeciwników, szczerych komplementów, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, kilku wynalazków, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, sprawnych hamulców, kominka, rozbicia banku, przygód z happy endem, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, zgrabnej figury i wszystkiego najlepszego. 
Oraz spełnienia wszelkich marzeń. 
- i kończymy ten rok z wielkim plusem. ;)
,szczęśliwego! :) 

a później z:  ♥ (to chyba wszystko wyjaśnia), Patryk Z., Maks P., Kasia M., Magda K., Sylwia M., Kamil B., Łukasz R., Kamila C., Magda Z., Malwina K., Ania B., Kaja D., Dominika R., Robert K., Karolina F., Justyna S., Agata P., Łukasz B., Julia Z., Mikołaj D., Kuba D., Aneta W., Piotrek N., Rafał B., Alicja K., Agnieszka O., Ola S., Dawid O.

piątek, 30 grudnia 2011

dwa i pól tysiąca ludzi, bingo

(..) Wyrwałam jej z ręki mikrofon i wskoczyłam na środek sceny. W ciemnościach naprzeciw bardziej słyszałam, niż widziałam zebrany tłum.
- Lutku, gdzie jesteś?! - wrzasnęłam do mikrofonu. - Tu jestem! - odkrzyknął mi głos po lewej. - Tutaj! - wsparł go głos po prawej, jeszcze bardziej podbity. - Tu, tu, tu! - wołali inni ze wszystkich stron. Krótko mówiąc - amfiteatr bawił się szampańsko! - Lutku, wiem, że tam siedzisz! Wiem, że jesteś jedynym człowiekiem na widowni, który mi nie odpowiedział! Zrób to, błagam cię! Jestem winna! Przeze mnie się rozstaliśmy, przeze mnie wyjechałeś, przeze mnie jestem teraz nieszczęśliwa! Lutku!
Lutek się nie odezwał. Łzy ciekły mi po twarzy jak groch.
- Naprawię to, co zepsułam, Lutku! Przysięgam ci! Ale nie mogę tego zrobić bez ciebie! Tak się nie da! Wybacz mi, proszę! Kiedyś dałam ci szansę, pamiętasz? Gdy mnie o nią prosiłeś, dałam ci ją! Teraz jesteś mi ją winien, Lutku, dobrze o tym wiesz! Pięć minut! Takich samych pięć minut! A potem zrobisz, co zechcesz!
Odczekałam moment, ale odzew nie nastąpił! Może Lutka już tam nie było? Ale nie przerywałam, bo nie miałam siły, żeby odejść bez niczego.
- Wierzyłam, że ty jeden mnie nie oszukasz, Lutku! Dlaczego nie ostrzegłeś, że znikniesz? Ludzie nie znikają w taki sposób! Miała być rzeczywistość, a co to jest? W rzeczywistości ludzie nie znikają ni z tego, ni z owego! Nie pozwól, żeby tak było, Lutku! Zabierz mnie stąs z sobą! Pokaż mi się chociaż! Niech w końcu nastanie ta zakichana rzeczywistość! Obiecałeś!
Teraz krążek światła wędrował po ludziach. Żaden z nich nie był jednak Lutkiem. Żaden nie wstał z miejsca, nie dał mi znaku.
- Lutku! - wrzasnęłam do nich. - Kocham cię!
- Nie krzycz takich rzeczy do ludzi, Do, bo potem żaden melodramat im się nie spodoba! - odezwał się za moimi Artur Żmijewski. Nie, dzięki Bogu! Nie Artur Żmijewski! Tylko jego głos, którym odezwał się do mnie ktoś absolutnie, ale to absolutnie inny! Ktoś nieporównywalnie inny! Upuściłam mikrofon i rzuciłam się Lutkowi na szyję. Całowaliśmy się z zamkniętymi oczami, bez tchu. Obawiałam się, że zaraz umrę na scenie jak Molier. Kompletnie odjechałam w ramionach Lutka, toteż długo nie mogłam się zorientować, skąd w amfiteatrze wziął się taki wielki szumiący wodospad? Aż zrozumiałam. Chryste! W życiu bym nie przewidziała, że mój pocałunek z Lutkiem będzie oklaskiwało dwa i pół tysiąca ludzi. Pohukiwali, wstali z miejsc.
- Co robisz Lutku? Spójrz na tych ludzi! Przecież jesteś nieśmiały!
 - Widocznie mnie uleczyłaś - oddyszał.
- Dajmy lepiej spokój. Nie tutaj. To jest w końcu bardzo intymna chwila. Z ciemności dwa i pół tysiąca gardeł wyło unisono: "Biiiiis! Biiiiis!" No to zabisowaliśmy na odchodnym. A niech mają!

czwartek, 29 grudnia 2011

ostatniej nocy

 
Nikt nigdy mi nie powiedzial że spoźnianie sie jest nieuprzejme. Zostałam wychowana na kogoś, na kogo inni musza czekac."
 
Nie jesteś jak inni lub wszyscy. ;***



"Ostatniej nocy...
Nie myliłeś się myśląc, że możemy sobie pomóc...
Ostatniej nocy...
Niech te chwile zawisną w powietrzu na wieczność...
Ostatniej nocy...
Jeszcze do Ciebie wrócę - obiecałam Ci to już...
Ostatniej nocy...
Ostatniej nocy, kochałeś się ze śmiercią..."




UWIELBIAM CIĘ! 

♂ + ♀ = ♥ 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Merry Christmas everybody

i powiem Wam - warto !



" Szukaj mnie w zakamarkach pamięci -
tutaj jest mój obraz ukryty.
Patrz na mnie spod powiek zamkniętych,
żeby te wspomnienia nigdy nie znikły...

Szukaj mnie..."

niedziela, 25 grudnia 2011

Joyeux Noel


masz tyle siły, ile trzeba by mnie
wyciągnąć z moich najciemniejszych historii.
z najlepszych słów i dźwięków podajesz lek,
co niezawodnie działa, gdy wszystko boli.
nie zdajesz sobie sprawy, jaką masz moc,
nie opisze tego żaden algorytm.
najpaskudniejszy dworzec zamieniasz w dom,
gdy moją rękę w swojej ogrzewasz dłoni.



Twoje imię widniało na mojej prywatnej liście marzeń zakazanych.

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt



 dziś Kevin sam w Nowym Jorku - KLIK

21. KLIK
22. KLIK <3
23. KLIK


Idąc dzisiaj ulicą patrzyłam na wszystko z pewną rezerwą
analizując każdą wypowiedź, każdy gest skierowany do mnie.
Zwracałam uwagę nawet na najmniejszy szczegół. I do jakiego
wniosku doszłam ? Do nijakiego.
Moje życie to pewien rodzaj teatru. Codzienność jest moją sceną,
a ja jako mała, niedoświadczona aktorka, która zapomniała roli
zostaje wyprowadzona na sam środek i udaje, że coś umie, a tak
naprawdę nic nie wie, jest zagubiona, samotna. Strach przepełnia
jej duszę, a słone krople siedzą uciążliwie w oczach i nie chcą wypłynąć.



perfect christmas with You! <3

piątek, 23 grudnia 2011

oczekiwanie



16. KLIK
17. KLIK
18. KLIK
19. KLIK
20. KLIK

"Oczekiwanie. Pierwsza lekcja miłości, jakiej się nauczyłam. Dzień dłuży się w nieskończoność, snujemy tysiące planów, prowadzimy sami ze sobą wymyślone dialogi, przyrzekamy się zmienić - i trwamy w niepokoju aż do nadejścia osoby, którą kochamy. A kiedy jest wreszcie obok, to brak nam słów. Bowiem długie godziny oczekiwania wywołują napięcie, napięcie przekształca się w lęk, a lęk sprawia, że wstydzimy się okazać własne uczucia."

You and me, me and You 

czwartek, 22 grudnia 2011

zmiana charakteru naszego związku


Sylwestra spędziliśmy w górach.
- Wszystkiego najlepszego, Malinka. – stuknęliśmy się kieliszkami. – Żeby zawsze łączyła nas przyjaźń.
- Za przyjaźń, Rafał, i za miłość.
- Miłość przychodzi i odchodzi, a przyjaźń trwa.
- Co Ty z tą przyjaźnią.
- Widzisz, przemyślałem wszystko i uważam, że należy nadać naszemu związkowi nowy wymiar. Byłaś wobec mnie szczera.
- To źle?
- Nie, absolutnie. Jestem Ci wdzięczny, że nie ukrywałaś prawdy. Długo o nas myślałem i doszedłem do wniosku, że jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką mam. Nasz ślub mógłby wszystko zepsuć.
- Co sugerujesz?
- Malinka, odpowiedz mi na pytanie. Co jest lepsze: prawdziwa przyjaźń czy nieudane małżeństwo?
- Nieudane małżeństwo. – wybełkotałam.
- Za to Cię cenię. Szczerość i poczucie humoru.
- Chcesz zerwać?
- Dlaczego od razu zerwać? Po prostu nadać inny charakter naszemu związkowi. Przemyślałem wszystko i wiem, że nie jestem gotowy do małżeństwa. Ale też nie chcę Cię stracić. Nie chcę stracić takiej cudownej, inteligentnej dziewczyny z poczuciem humoru. Dlatego…
- …proponujesz mi przyjaźń.
- Najwspanialsze uczucie łączące kobietę i mężczyznę.
- Myślałam, że najwspanialsze uczucie to miłość!
- Ach Ci piosenkarze disco polo. „ Kocham”. „ Nie mogę bez Ciebie żyć!”. „Umieram z tęsknoty za Tobą”. Nie, Malinka, najpiękniejsze uczycie to przyjaźń…
- A gdzie pocałunki w deszczu? Spacery po świeżym śniegu, wspólny taniec?
- Nie dałaś Mo skończyć. Mówiąc „przyjaźń”, mam na myśli uczucie pogłębione o pierwiastek zmysłowy. Przyjaźń erotyczna. Idealna w naszej sytuacji. Co Ty na to?

12. KLIK
13. KLIK
14. KLIK
15. KLIK

Przeżyłam  jesień,  zimę,  wiosnę i  lato. 
może   nie     przyszło   mi    to      łatwo,    ale
dałam     radę .   przeżyje  jeszcze tą  jesień  , tą
zimę ,  tę  wiosnę i  to   lato ,  przeżyje  jeszcze
tylko następną jesień, następną zimę, następną
wiosnę,a w następne lato będę mieć już spokój.

środa, 21 grudnia 2011

trouble is a friend


Trouble is a friend of mine. 

10. KLIK
11. KLIK

Ponoć, w relacjach chodzi o to kto kogo ujarzmi.
Ale kurwa, gdzie masz guzik pauzy?!

wtorek, 20 grudnia 2011

kocham


Kto nie ryzykuje, ten ma, rozumiesz, święty spokój. 

8. KLIK
9. KLIK



tu już nie ma smutnych ust proszę Pana!
jest mi tak super od godziny, że osrałam się ze szczęścia. no niewiele mi potrzeba i mimo, że to dziwne - jest spoko i tak ma być! ;d chcę zasnąć i obudzić się z uśmiechem na japie!
wszystko wróciło na swoje miejsce! moja siostra jest znowu jak moja siostra, a szwagier powrócił z mrocznej odchłani! kocham Was mordy parszywe ;* i treniolki też kocham ;d

poniedziałek, 19 grudnia 2011

do widzenia, nie chcę Cię



6. KLIK
7. KLIK

Nie przepraszaj "za wszystko", bo to dowód na to, że nie jesteś świadomy popełnionych błędów.



czasem pokusy uśmiechają sie zdradziecko, ja pod presją bezradny jak dziecko, pocą sie dłonie już nie jestem odważny, wiem to moja cena za dar wyobraźni! wszystko wraca do normy, a norma nie jest tu mile widziana..

niedziela, 18 grudnia 2011

szczęście


Najpiękniejsze są dni, w ciągu których potrafimy być tak po prostu bezgranicznie szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu.

____________________________________________________
Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię 
_____________________________________________________________
4. KLIK (jestem ciekawa czy Chris Rea już dojechał do tego domu bo już tak jedzie przeszło 20 lat)
5. KLIK

sobota, 17 grudnia 2011

prawda

 Często się zdarza , że dopiero przyszłość pokazuje nam , ile coś było warte .
3.  KLIK 

- Kiedy mu powiesz?
- Co mam powiedzieć?
- Że Twój ojciec konfabuluje. Że nie ma kont i nie niszczył muru berlińskiego.
- Uważasz, że powinnam?
- A jak długo chcesz to ukrywać?
- Nie wiem, ile się da.
- I sądzisz, że Wasze małżeństwo będzie udane?
- Jeny, Ewka, każdy ma jakiś szkielet w szafie. Wiem, że powinnam to wyjaśnić. Tylko...
- Boisz się, że zerwie? Ty byś zerwała?
- Dobra, powiem mu jutro.
- Nie musisz.
- Nie muszę, ale powiem. I tak by się wydało tuż po ślubie. Ojciec przecież żadnych papierów nie przywiezie. Chyba że żółte. Ale jak Rafał zerwie, będziesz mnie mieć na sumieniu.
- Jak zerwie, to znaczy, że nie jest Ciebie wart. 

***
- Powiedziałam Rafałowi wszystko. Staliśmy na podwórku, przed moją stancją. 
- W statek to nie uwierzyłem. Kto dziś wozi złoto statkiem?
- Na pewno nie mój ojciec.
- Ale z tymi kontami? Skąd wiesz? Siedział w Niemczech 15 lat.
- Ja bym nie liczyła na żadne konta, Rafał.
- Trudno. Świat się przez to nie zawali.
- A co z nami?
- No cóż, niedoszła dziedziczko. Przyjadę po Ciebie w sylwestra.
Hura! Będzie dobrze.

piątek, 16 grudnia 2011

czwartek, 15 grudnia 2011

w końcu!

i może popełniam błąd. może kocham go za bardzo. i może będę później zajebiście cierpieć. ale do cholery zrozum, że jestem w tym momencie szczęśliwa. tak bezwarunkowo cholernie szczęśliwa...!  


1.  KLIK

środa, 14 grudnia 2011

Amy


PRZEPRASZAM BARDZO ZA OPÓŹNIENIE! ALE JEST TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE WIĘC DLATEGO DODAJĘ! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! :) <3




Siemasz , siemasz , cześć , cześć . Zobacz jak szybko czas mija . Wciąż upływa czas , wciąż w pogoni , wciąż nawijam . Moje życie jest zbyt szybkie , parę osób mnie skreśliło . Ziom , minął czas , czas , trochę się zmieniło...

niedziela, 11 grudnia 2011

62 dni

Nie wierzę, że to już dwa miesiące. I jak na dzień dzisiejszy na naszym koncie zero kłótni. Jest świetnie. Idealnie. I wcale mi ta idealność nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, chcę jej więcej. Sprawiłeś, że już od trzech miesięcy się uśmiecham. Każdy mój poprzedni związek trwał lekko ponad miesiąc. Wszystkich o to obwiniałam tylko nie siebie. Ale dzisiaj sobie uświadomiłam, że każda kłótnia była przeze mnie, wszystko przeze mnie. I pragnę się zmienić. I myślę, że uda mi się dzięki Tobie. W odróżnieniu od innych stałeś się nie tylko moim chłopakiem, ale także wspaniałym przyjacielem. I za to Ci serdecznie dziękuję! 
I mam tylko jedną prośbę - bądź zawsze, mimo wszystko.

sobota, 10 grudnia 2011

tęsknota

  
Jak wiele jeszcze takich spojrzeń wyraża to, czego słowami wyrazić się nie udaje.
I co właściwie dzieje się z tymi dobrymi myślami i uczuciami,
przecież nie możliwe, żeby one przepadały, żeby nic nie pozostawało.


czy tęsknota jest nam potrzebna? myślę, że tak.
to pewnego rodzaju "uświadamiacz".
pokazuje nam co tak naprawdę w życiu jest dla nas ważne...!



________________________
POZDRAWIAM KRYMINALNIE

piątek, 9 grudnia 2011

milimetry


Poszłam do doktora Kowala. Nie, nic się nie stało. Po prostu chciałam, żeby rzucił okiem. Poza tym ta blizna w środku, małe zgrubienie wzdłuż przegrody. Czy można je jakoś zmniejszyc?
- Nie.
Nie, to nie. Przeżyję. Zdaniem Ewki nic nie widac. Znowu się czepiam o milimetry.
A przecież uroda to kwestia milimetrów. Takie usta na przykład. Wystarczą trzy milimetry i już się zamieniasz w wulkan seksu. Właśnie, usta… Kiedy tak dziś stałam przed lustrem, zauważyłam, że mogłyby być większe.


zakopane z a. <33

poniedziałek, 5 grudnia 2011

szał odchudzania


A zaczęło się tak. Weszłam do sklepu ze spodniami. Zgarnęłam kilka par i lecę do przymierzalni.
- Dokąd to z tymi eskami? – zagrodziła mi drogę ekspedientka, rozmiar XXS. – Chce pani porozrywac?
- Dlaczego? – zapytałam niewinnie.
- Bo pani nosi emkę, na oko co najmniej 38, a po pizzy to może i ze 40.
Tego samego dnia podjęłam decyzję o diecie. Czekałam tylko na jakąś znaczącą datę. Pierwszy maja, ostatni dzień roku, imieniny miesiąca. Mam: 15 grudnia. Urodziny Ewki. Wcześniej wykupiłam pół sklepu ze zdrową żywnością. Ustaliłam plan diety. Rano płatki na mleku sojowym. Szklanka pepsi max. Potem obiad: jajko plus szklanka pepsi. Podwieczorek: tofu i szklanka pepsi. Kolacja. Jaka kolacja?
Przez 2 dni chodziłam dumna i blada. Pękłam trzeciego dnia. Łupało mnie w głowie po mleku. Trzeciego dnia stanęłam na wadze. Ani grama mniej. Tyle mordęgi na nic. Burczenie w żołądku. Koszmary o bitej śmietanie. Trzęsącym palcem wykręciłam numer Telepizzy. Zamówiłam jedną dużą ze wszystkimi dodatkami. Była akurat promocja i dostałam drugą dużą, Margaritę z oliwkami. Zjadłam obie. Popiłam piwem, a potem leżałam rozwalona jak jamnik. Pełna pizzy i pogardy do siebie.
Kolejną próbę podjęłam po świętach. W domu nie ma szans, żeby schnąc. A już przy Staszku, facecie mamy? Nie ma szans najmniejszych. Wystarczy, że zostawię na talerzu niedokładnie obgryzione kości z kurczaka, a już rozpoczyna kazanie o głodującym ludzie Korei Północnej.
Po Nowy Roku stanęłam na wadze. Cztery kilo do przodu. 6 stycznia. Trzech Króli. Zaczynam znowu. Dobra data. Znalazłam całkiem nową dietę. Jesz co godzina, dzięki temu więcej spalasz, no i co godzina masz coś w ustach.
Wytrzymałam tydzień. Postanowiłam gdzieś wyjśc, by nie patrzec na lodówkę albo na zegarek. Wpadłam do Jolki.
W następnych dniach nadziewałam kiszki wszystkim, co wpadło mi pod rękę. Mieszałam niczym alchemik. Baton popity piwem, kapusta kiszona podlana maślanką, łazanki z majonezem. Na samo wspomnienie puchnie mi wątroba.
Pora na następną próbę. 19 stycznia. Nie kojarzy się z niczym, dla odmiany. Wybrałam dietę gruszkową. Cały bilans wynosił 1240 kalorii. Jadłam te  gruszki przez tydzień. Zwymiotowałam na sam widok żółtobrunatnej papki naszpikowanej goździkami. I to był koniec diety.
Pod koniec ferii zajrzała do mnie Ewka.
- Rany, wyglądasz jak ofiara przemocy w rodzinie. Wyskakuj z dresu. Przenosisz się do mnie.
Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Ewka notowała coś na karteluszku.
- Co skrobiesz?
- Regulamin pobytu w mojej klinice.
Kiedy siedziałyśmy w tramwaju Ewka dała mi do przeczytania kartkę. Kurczę same zakazy. Zakaz wstępu do kuchni i stołowania się na mieście.
Zakaz podjadania litościwych koleżanek.
Zakaz mówienia o diecie.
Zakaz przeliczania wszystkiego na kalorie.
Zakaz jedzenia do lustra.
Zakaz kupowania za ciasnych ubrań.
Zakaz stawania na wadze.
Mieszkałam u Ewki 2 miesiące i tylko dzięki niej nie ważę dziś tony.

sobota, 3 grudnia 2011

hm


A osoba, którą kocham i to się najprawdopodobniej nie zmieni do ostatniego uderzenia mojego serca, bawi się mną po prostu. Przykro mi, nie mam pięciu lat, żeby nie widzieć, jak perfidnie bawisz się moimi uczuciami, ale od czasu do czasu poddaję się tej zabawie. Nie wiem dlaczego, po prostu tęsknię i Cię potrzebuję, chociaż będę oszukiwać się, że tak nie jest. Mam świadomość, że prawdopodobnie się z Ciebie nigdy nie wyleczę - a Ty masz z tego satysfakcje. Przewidzisz każdy mój ruch, wiesz dokładnie jak to będzie.

Czasem zupełnym przypadkiem spotykamy ludzi , których z biegiem czasu dopuszczamy coraz bliżej siebie.

wtorek, 29 listopada 2011

Zombie

Another head hangs lowly,
Child is slowly taken.
And the violence caused such silence,
Who are we mistaken?

May he see, it's not me, it's not my family.

In your head, in your head they are fighting,
With their tanks and their bombs,
And their bombs and their guns.
In your head, in your head, they are crying...

In your head, in your head,

Zombie, zombie, zombie,
Hey, hey, hey. What's in your head,
In your head,
Zombie, zombie, zombie?
Hey, hey, hey, hey, oh, dou, dou, dou, dou, dou...

Another mother's breakin',

Heart is taking over.
When the violence causes silence,
We must be mistaken.

It's the same old team since nineteen-sixteen.

In your head, in your head they're still fighting,
With their tanks and their bombs,
And their bombs and their guns.
In your head, in your head, they are dying...

In your head, in your head,

Zombie, zombie, zombie,
Hey, hey, hey. What's in your head,
In your head,
Zombie, zombie, zombie?
Hey, hey, hey, hey, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh, hey, oh, ya, ya-a...

niedziela, 27 listopada 2011

zbliżenie


___________________________

" - Ejże, lubię dostawać całusa na szczęście,jak każdy pełnokrwisty facet przed pójściem na wojnę, ale nawet ja mam swoje zasady. Potrzebuję przynajmniej dziesięciu minut na prawdziwe zbliżenie seksualne.
- No proszę! 10-minutowy facet zwykle nie spełnia mojej listy rzeczy do zrobienia.
- Brawo, Pani Wagner, brawo! "
___________________________ 

* wczoraj nie dodałam żadnego wpisu, a szkoda bo byłoby sentymentalnie. chociaż 2 lata temu nie było żadnych sentymentów, a raczej wkurwizm. 
*  nic mi się nie chce. totalny tumiwisizm. 
* chcę już zimę! chcę śnieg! 

czwartek, 24 listopada 2011

pomoc

- Mogę na Ciebie liczyć zawsze i wszędzie?
- Głupio pytasz. Pewnie, ze tak. Zawsze! I wszędzie! Niezależnie od pory dnia.
- Pytam, bo wiele się zmieniło.
- No zmieniło, na lepsze i na gorsze. Ale to nic nie znaczy. Pamiętaj o jednej rzeczy.
- Jakiej?
- Niezależnie od tego jakie byłyby nasze stosunki, czy rozmawialibyśmy ze sobą, czy unikalibyśmy się, zawsze, ale to zawsze możesz się do mnie zwrócić o jakąkolwiek pomoc. Musisz pamiętać, że zawsze jestem.
- Ok, wierzę Ci.
- Nie masz mi wierzyć. Masz o tym pamiętać.
- Ok.
- Obiecujesz?
-Tak. Obiecuję..

  
___________
wszystkiego najlepszego! <33 

środa, 23 listopada 2011

środa, 16 listopada 2011

milimetry



Poszłam do doktora Kowala. Nie, nic się nie stało. Po prostu chciałam, żeby rzucił okiem. Poza tym ta blizna w środku, małe zgrubienie wzdłuż przegrody. Czy można je jakoś zmniejszyc?
- Nie.
Nie, to nie. Przeżyję. Zdaniem Ewki nic nie widac. Znowu się czepiam o milimetry.
A przecież uroda to kwestia milimetrów. Takie usta na przykład. Wystarczą trzy milimetry i już się zamieniasz w wulkan seksu. Właśnie, usta… Kiedy tak dziś stałam przed lustrem, zauważyłam, że mogłyby być większe.


Zasada 66: człowiek skrzywdzony ma prawo do wszystkiego.

niedziela, 13 listopada 2011

nos


Czy zrobiłabym to jeszcze raz? No pewnie. Przez 26 lat byłam jednym wielkim workiem kompleksów; przez nos. Co z tego, że mam fajne oczy i białe zęby, skoro na pierwszy plan wysuwa się ON. Wielki, zadarty i garbaty. Zimą czerwony, jak u bociana. Latem zlany potem. Wiosną spuchnięty od kataru i łez (bo depresja). Jesienią mokry od deszczu i łez (bo kolejne wakacje bez miłości). A najgorzej wyglądał z profilu. Oświetlony lampką nocną rzucał cień na pół ściany. Można zrobic zbliżenie i byłaby świetna czołówka do „Cyrana de Bergerac”.
„Co to jest szczęście? To prosty nos długości 4 do 5 centymetrów, nie szerszy niż cal” – tak się zaczyna mój pamiętnik sprzed prawie 10 lat. Dziś wyciągnęłam centymetr krawiecki. Wymiary się zgadzają. A gdzie szczęście?

piątek, 11 listopada 2011

inna droga

marzę o cofnięciu czasu. chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku.

 nadzieja nie jest marzeniem, lecz sposobem przekształcania marzeń w rzeczywistość.

czwartek, 10 listopada 2011

idealne miejsce

Płytki chodnikowe okazały się całkiem dobrym miejscem do płaczu. Były zimne jak Ty. Spękane jak moje serce. Brudne jak nasza miłość. Tak. To idealne miejsce.

środa, 9 listopada 2011

głupia podświadomość

Perfekcyjnie potrafię oszukiwać własną podświadomość. Szczególnie w kategoriach ' wcale mi nie zależy ', ' nic do niego nie czuje ', sprawdzając co minutę sms'a wcale nie mam nadziei , że zobaczę jego numer na wyświetlaczu.

+ przeprosiłam. jestem z siebie dumna. choć nie do końca. 


ilekroć myślałam, że mi nie zależy,
tylekroć  chciałam Cię jeszcze mocniej.

niedziela, 6 listopada 2011

lęk przed samotnością


Bo wolała kiedy zdradzał i ranił , niż kiedy go nie było. Był dla niej całym światem. Może to było uzależnienie od tej osoby , a może lęk przed samotnością.. A może po prostu była głupia. Ale to właśnie JEGO kochała , bez niego nie wyobrażała sobie życia ..

sobota, 5 listopada 2011

yhm

Przepraszam bardzo wszystkich za moją nieobecność. Nie pisałam bo jakoś nie miałam mocy. 
Chyba należy się jakieś podsumowanie ostatnich dni. A więc... 
1 listopada byłam na cmentarzu z rodziną. Wstrząsnęły mną tak naprawdę dwie rzeczy. Pozytywnie wstrząsnęły. Pierwsza z nich to to, że pewna dobra osoba (nie wiem niestety kto) znalazła w swoim zabieganym życiu choć trochę czasu i na każdym zaniedbanym grobie postawiła jeden mały znicz. Najczęściej były to groby małych dzieci i starszych osób, o których już nikt nie pamięta. Nigdy nie zaobserwowałam takiego zjawiska. Nikt nigdy tego nie zrobił a ta osoba zrobiła. Jak widać można. 
Druga sprawa to to, że przy Krzyżu spotkałam pewną rodzinę z trzema małymi dziewczynkami (w wieku około 3,4 lat). I w chwili kiedy trzeba było się pomodlić taka Pani powiedziała do nich: "A teraz się przeżegnajcie". I one wszystkie to zrobiły. "I modlimy się". I znowu wszystkie: " Ojcze Nasz...". Piękne. Łza się w oku kręciła. 
Później oglądałam w tv Kung Fu Pandę i Shreka. I to by było na tyle. 
2, 3 i 4 listopada miałam  niezły zapierdol. Ale czego ja mogłam się spodziewać idąc na studia? 
A dziś nauka. I napisał do mnie na gg ktoś z kim dawno nie pisałam, ktoś "z przeszłości". Szok. Wiem, że jestem mu winna przeprosiny za to jak go potraktowałam. Ale brak mi odwagi. Po prostu.
I dziękuję pewnej osobie za wszystko co dla mnie robi. Za to, że jest. ;) 

poniedziałek, 31 października 2011

przestań

Ciągle tylko słyszy "Przestań płakać".
Przestań. Jak to łatwo powiedzieć.
W małym mieście trudno jest uniknąć miejsc,
które kryją w swoich zakamarkach wspomnienia.
Wyskakują niczym małe trolle zza krzaków tłukąc Cię po głowie.
 I jak w takiej sytuacji nie ronić łez?

sobota, 29 października 2011

fryzura na dupę


Kilometry nie są dobrą wymówką do zakończenia znajomości, bo gdy zależy Ci na kimś, starasz się, niezależnie od tego co was dzieli. Najważniejsze jest to, co was łączy.

piątek, 28 października 2011

moje szczęście

 Uwierz mi, że brak Ciebie w moim życiu boli mnie cholernie! Proszę wróć i już nigdy nie pozwól mi tak cierpieć.

środa, 26 października 2011

on


I tylko przy nim czułam się taka wyróżniona,taka jedyna. Tylko on choć na chwile zamieniał mnie w najszczęśliwszą osobę na świecie. Tylko jego uśmiech dawał mi nadzieję na lepsze jutro. Tylko on jedyny mógł mnie mieć zawsze i wszędzie.

wtorek, 25 października 2011

dalej o dziobie

 czasem trzeba coś w sobie zmienić. czasem trzeba spojrzeć na wszystko inaczej. czasem trzeba nabrać dystansu i odnaleźć na życie najlepszy patent..


 - No mówże wreszcie. Co z tym nosem? - wypytywałam.
- Garb znikł. Jak się uśmiechasz, to Ci się załamuje czubek z lewej strony i przypominasz Bruce'a Willisa. 
- Kurde blade, Ewa!
- Naprawdę. Ale Bruce to przecież przystojny gościu, nie? Z prawej spoko. Całkiem niezły ten nos, prawie jak od linijki. Chociaż... 
- Co chociaż?
- Myślę sobie, czy nie można było sensowniej wydać tych pięciuset marek od Twojego ojca? 
- I co?
- Sama sobie odpowiedz.

poniedziałek, 24 października 2011

Prywatna Historia Wydarzeń Znaczących


Dlaczego chciałem wejść na Everest? Bo jest!
- odpowiedział George Leigh Malloy.

Genialne w swojej prostocie. Wchodzi na Mont Everest, bo góra jest! Ja też chcę mieć taką motywację, nieważne do czego, najlepiej - do wszystkiego.
Dlaczego? Bo jest!
Facet, czuję do Ciebie sympatię. Będę musiała o Tobie poczytać.

niedziela, 23 października 2011

walkman



To był szczyt lansu. Gruby, masywny, nie mieścił się w kieszeni ani w małej torebce. Najczęściej wpięty w szlufkę od spodni. Słuchawki nie do uszu, lecz większe, umocowane na plastikowej opasce. Kasety były drogie, więc najczęściej nagrywało się piosenki z audycji radiowych. W zeszłym roku firma Sony poinformowała, że walkman nie utrzymał się na rynku i idzie do lamusa. 
Wielka szkoda!

sobota, 22 października 2011

nie nie

 W życiu są chwile których nie można przegapić.

 
nie nie nie
nie otworzę ci
nie wyglądam dziś przesadnie ładnie

"Milczenie jest najgłośniejszym wołaniem o pomoc."

czwartek, 20 października 2011

nie znasz mnie

 odszedłeś z dość ironicznym pytaniem "Zastanów się czy to ma sens" . ja  milczałam ,ale to nie było tak ,że mi nie zależało. o nie ,po prostu nie byłam na tyle silna ,by powiedzieć "Zostań ,potrzebuję Cię. . .".



myślisz ,że nie ciepię ,bo się nie skarżę . że nie mam uczuć, bo ich nie okazuję . że nie pamiętam ,bo przestałam wspominać. czy to ,że jestem silna i potrafię kłamać oznacza ,że nie jestem człowiekiem ?

środa, 19 października 2011

kurwa mać

Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.

Nie wiem, nic nie wiem. A usłyszenie "Kocham" wykrzyczanego w złości wcale nie bylo tym dla mnie wymarzonym, kurwa mać. Sama sobie stwarzam problemy, sama powiększam je do kolosalnych rozmiarów i sama... nie potrafię sobie z nimi poradzić. Kurewsko tęsknię, wiesz? I ta notka nie ma najmniejszego sensu, ale nic nie opisuje lepiej tego co czuję w tej chwili niż "kurwa mać" i "ja pierdole".

K.D. Kobieta Idealna.