poniedziałek, 13 czerwca 2011

koniec


I znów przeszło mi wszystko koło nosa. W pewnym momencie okazuje się, że możesz mieć znowu to co chcesz mieć. Od dawna to chciałaś. Ale potem to znika i pojawiają się komplikacje. Znowu to samo. Non stop. Ciężko mi. Chcę, żeby było tak jak dawniej. Spory kawał czasu. Ale chyba się nie da. "Nigdy nic nie będzie takie samo..." powiedziała Sylwia. Teraz wiem, że miała rację. Nic. Na pewno. Wszystkim powtarzam, że nie można tracić nadziei, ale sama tak nie postępuję. Kiedyś w to wierzyłam. Ale kiedyś byłam dzieckiem. Podziwiam innych, którzy potrafią. Nie warto. Tamtego nie warto, tego nie warto. Nic nie warto. Nic. Nie warto o coś walczyć bo potem i tak to tracisz. Po co mamy więcej cierpieć, lepiej w ogóle nie zaczynać. Bo po co? Jeszcze rok temu skończyła bym z tym wszystkim, ale dziś tak nie zrobię. Ponieważ jestem zupełnie inną osobą. Może po części dzięki Tobie. I to są jedyne +.
I znowu jest mi smutno.
Dlaczego ludzie nie potrafią się domyślić co czuje do nich ta "druga osoba". Bo my wstydzimy się mówić o tym otwarcie. Niestety. Ale przecież to widać do cholery! A może ktoś nie chce tego zauważyć? I wtedy najbardziej boli. Człowiek to głupia istota. Zapamiętujemy tylko te smutne rzeczy. Te, które największy wpływ na nas wywarły. Szczerze tego nie rozumiem. Ale ja też tak mam. Ale może dzięki temu jestem taka jaka jestem. Nie wiem....
I oczywiście znowu płacze jak to pisze. Ale już tak mam. Przyzwyczaiłam się. Chociaż...jest mi lepiej.

Zamykam otwartą kartę z Twoim profilem. Kończę z codziennym podglądywaniem Cię na fb, z Twoimi opisami na gg. To już koniec.Może podjęłam złą decyzję, ale inaczej nie potrafię. Nie chcę walczyć, ścigać się. To nie dla mnie.

Odpuszczam. Na pewno.



Wiem, że powinnam słuchać tego cichego wewnętrznego głosu, ponieważ on zazwyczaj ma rację.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz