poniedziałek, 31 października 2011

przestań

Ciągle tylko słyszy "Przestań płakać".
Przestań. Jak to łatwo powiedzieć.
W małym mieście trudno jest uniknąć miejsc,
które kryją w swoich zakamarkach wspomnienia.
Wyskakują niczym małe trolle zza krzaków tłukąc Cię po głowie.
 I jak w takiej sytuacji nie ronić łez?

sobota, 29 października 2011

fryzura na dupę


Kilometry nie są dobrą wymówką do zakończenia znajomości, bo gdy zależy Ci na kimś, starasz się, niezależnie od tego co was dzieli. Najważniejsze jest to, co was łączy.

piątek, 28 października 2011

moje szczęście

 Uwierz mi, że brak Ciebie w moim życiu boli mnie cholernie! Proszę wróć i już nigdy nie pozwól mi tak cierpieć.

środa, 26 października 2011

on


I tylko przy nim czułam się taka wyróżniona,taka jedyna. Tylko on choć na chwile zamieniał mnie w najszczęśliwszą osobę na świecie. Tylko jego uśmiech dawał mi nadzieję na lepsze jutro. Tylko on jedyny mógł mnie mieć zawsze i wszędzie.

wtorek, 25 października 2011

dalej o dziobie

 czasem trzeba coś w sobie zmienić. czasem trzeba spojrzeć na wszystko inaczej. czasem trzeba nabrać dystansu i odnaleźć na życie najlepszy patent..


 - No mówże wreszcie. Co z tym nosem? - wypytywałam.
- Garb znikł. Jak się uśmiechasz, to Ci się załamuje czubek z lewej strony i przypominasz Bruce'a Willisa. 
- Kurde blade, Ewa!
- Naprawdę. Ale Bruce to przecież przystojny gościu, nie? Z prawej spoko. Całkiem niezły ten nos, prawie jak od linijki. Chociaż... 
- Co chociaż?
- Myślę sobie, czy nie można było sensowniej wydać tych pięciuset marek od Twojego ojca? 
- I co?
- Sama sobie odpowiedz.

poniedziałek, 24 października 2011

Prywatna Historia Wydarzeń Znaczących


Dlaczego chciałem wejść na Everest? Bo jest!
- odpowiedział George Leigh Malloy.

Genialne w swojej prostocie. Wchodzi na Mont Everest, bo góra jest! Ja też chcę mieć taką motywację, nieważne do czego, najlepiej - do wszystkiego.
Dlaczego? Bo jest!
Facet, czuję do Ciebie sympatię. Będę musiała o Tobie poczytać.

niedziela, 23 października 2011

walkman



To był szczyt lansu. Gruby, masywny, nie mieścił się w kieszeni ani w małej torebce. Najczęściej wpięty w szlufkę od spodni. Słuchawki nie do uszu, lecz większe, umocowane na plastikowej opasce. Kasety były drogie, więc najczęściej nagrywało się piosenki z audycji radiowych. W zeszłym roku firma Sony poinformowała, że walkman nie utrzymał się na rynku i idzie do lamusa. 
Wielka szkoda!

sobota, 22 października 2011

nie nie

 W życiu są chwile których nie można przegapić.

 
nie nie nie
nie otworzę ci
nie wyglądam dziś przesadnie ładnie

"Milczenie jest najgłośniejszym wołaniem o pomoc."

czwartek, 20 października 2011

nie znasz mnie

 odszedłeś z dość ironicznym pytaniem "Zastanów się czy to ma sens" . ja  milczałam ,ale to nie było tak ,że mi nie zależało. o nie ,po prostu nie byłam na tyle silna ,by powiedzieć "Zostań ,potrzebuję Cię. . .".



myślisz ,że nie ciepię ,bo się nie skarżę . że nie mam uczuć, bo ich nie okazuję . że nie pamiętam ,bo przestałam wspominać. czy to ,że jestem silna i potrafię kłamać oznacza ,że nie jestem człowiekiem ?

środa, 19 października 2011

kurwa mać

Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia.

Nie wiem, nic nie wiem. A usłyszenie "Kocham" wykrzyczanego w złości wcale nie bylo tym dla mnie wymarzonym, kurwa mać. Sama sobie stwarzam problemy, sama powiększam je do kolosalnych rozmiarów i sama... nie potrafię sobie z nimi poradzić. Kurewsko tęsknię, wiesz? I ta notka nie ma najmniejszego sensu, ale nic nie opisuje lepiej tego co czuję w tej chwili niż "kurwa mać" i "ja pierdole".

K.D. Kobieta Idealna. 

wtorek, 18 października 2011

sobota, 15 października 2011

inna

 '' Czasem lepiej pozwolić komuś odejść, niż za wszelką cenę starać się zatrzymać go przy sobie. ''


P.S. Denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi ' myślałem, że jesteś inna, myliłem się '. Tak naprawdę ch*j o mnie wiedzą. O tym kim jestem, jakie mam problemy i co czuje słysząc ' jednak jesteś taka..

Let me hold you
For the last time
It's the last chance to feel again
But you broke me
Now I can't feel anything

When I love you,

It's so untrue
I can't even convince myself
When I'm speaking,
It's the voice of someone else.

piątek, 14 października 2011

i tylko o jedno proszę

 '' Czy to nie absurdalne, że wspomnienia o dobrych czasach o wiele częściej doprowadzają do łez, niż wspomnienia o tych złych? ''

  
bądź przy mnie gdy będzie naprawdę źle.
gdy wszystko będzie się sypało.
gdy będziemy się nawzajem nienawidzić.
gdy najmocniej będę Cię potrzebowała.


czwartek, 13 października 2011

mój stary

'' nie sztuką jest uśmiechać się, gdy w życiu wszystko idzie dobrze. sztuką jest odnaleźć uśmiech, gdy nic się nie układa. ''

Mój tata oświadczył, że wyjeżdża do Austrii. 
- To jedyna szansa, Żabko. Teraz jeszcze mogę dostać azyl. Podam się za politycznego. 
- Od kiedy to dają azyl za stanie przy budce z piwem? 
- Nigdy we mnie nie wierzyłaś! Dlatego nie mogłem się zrealizować. Już dłużej tak nie mogę, duszę się, potrzebuję przestrzeni... 
- Słyszycie dzieci? Tata szuka przestrzeni i dlatego od nas odlatuje. 
- W kosmos? - zainteresował się Irek. 
- - Właściwie tak, bo co to za różnica: Księżyc czy Wiedeń? I to właśnie teraz, przed komunią. Ale ty zawsze taki byłeś. Im ważniejsza impreza, tym lepszy występ. 
- Daj, Żabcia, spokój, to nie tak... Nic nie poradzę, że dopiero wczoraj wydali mi paszport. 
- Zawsze znajdziesz dobrą wymówkę. Ty, ty, cwaniaku intelektualny! Życie mi zmarnowałeś, a teraz zostawiasz!
- Przynajmniej już więcej nie zmarnuję. - Ojciec próbował żartować, ale dostał ścierką po głowie.
- Na milicję jutro pójdę i wszystko im opowiem! Nigdzie nie pojedziesz, dzieci nie będą sierotami!
- Jakimi sierotami? Przecież chcę wam zapewnić lepszy byt! Zarobię na poloneza i wracam. 
- Na Księżycu mają polonezy? - zainteresował się mój brat. 
- Irek, daj spokój! - wrzasnęła mama. - I ty też! - zwróciła się do mnie. 

*
- Malinka?! No cześć, tatuś dzwoni!
- Tata? Tata Edek?!
- A znasz innego? - Fakt, nie znam.
- Co u ciebie? Skąd dzwonisz? Dać ci mamę albo Irka?
- Nie. Z tobą chciałem pogadać. 
- A gdzie teraz jesteś? 
- U siebie. To znaczy w Niemczech. W Hamburgu. Słuchaj, Malinka, będę się streszczał, bo licznik bije. 
- Mów, tato.
- Widzisz, kupiłem sobie wideo i...
- Gratulacje - odezwała się z drugiego aparatu mama. Ojciec jeszcze nie skojarzył; znajomi często mylą nasze głosy.
-  E tam, nic wielkiego. I widzisz, dziecko, instrukcja jest po japońsku i po angielsku. Tak się te żółtki wycwaniły. A ja znam tylko niemiecki. Przed moim wyjazdem zaczęłaś chodzić na angielski. To sobie myślę, że może byś coś pokumała.
Nie odezwałam się. Nie zdążyłam. Mama była pierwsza.
- Słuchaj, a jak ci się tam powodzi?
- Bardzo dobrze. Bo co?
- To załatw sobie tłumacza i jak najszybciej dobrego adwokata!
- Kto to? Kto to? Malinka?
- Nie, głos sprawiedliwości.
- Żabka.
- Właśnie ustaliłam twój numer a jutro dzwonię do Interpolu. Niech ci przypomną, że masz dwójkę dzieci.
- Ty mnie Interpolem nie strasz! Ja o dzieciach pamiętam. Tylko musiałem się najpierw odkuć, zarobić...
- Na poloneza, pamiętamy. Polonez, przestrzeń i wolność. Wstydu nie masz. Ani dziesięciu marek przez 15 lat! A twoja córka ma w święta zaręczyny. Sierota biedna.
- Mamo, jaka sierota. - zaprotestowałam.
- No właśnie - podchwycił ojciec - przecież żyję i pamiętam. Kiedy te zaręczyny?
- Na Szczepana.
- Ty tematu nie zmieniaj. Jak do soboty nie przyjedzie przekaz, to w niedzielę o świcie spodziewaj się nalotu policji.
- Nie będzie żadnej policji. Już dzwonię do mojego doradcy. Wyśle ci czek z samego rana.
- Lepiej, żeby tak było. Bo inaczej w sobotę zadzwonię do mojego doradcy i wyśle ci egzekutorów z Ukrainy.
-Nie będą, Żabciu, potrzebni. To jak, Malin, z tym tekstem?
- Daj go swojemu doradcy! - krzyknęła mama i rzuciła słuchawką.

środa, 12 października 2011

brak podświadomości

 ''Przyszłość należy do tych, co wierzą w piękno swych marzeń.''

Dziś na zajęciach, w zeszycie zapisałam całą stronę słowami, raz drukowanymi, raz zwykłymi, raz pochylonymi w prawo, raz ozdobnymi... Wypróbowałam wszystkie litery, jakie moja prawa ręka potrafi wytworzyć. A treść była zaskakująco prosta... 
Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  
Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska 
Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska 
Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska 
Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska  Ada Pawłowska Ada Pawłowska
Po prostu przymierzyłam swoje imię do jego nazwiska... Coś chyba za wcześnie, coś chyba ze mną nie tak... 

poniedziałek, 10 października 2011

 "Tu czas złym doradcą, brak dokładności zgubą,
i nie mów, że nie warto jak sam zazdrościsz ludziom"

niedziela, 9 października 2011

tata a życie rodzinne

 - dziś widziałam, patrzył się na Twoją dupę.
- widocznie wie gdzie jego miejsce.

Wbrew własnej woli, podsłuchałam jak mama dzisiaj w kuchni powiedziała do Agnieszki , że ona uodporniła się na wybryki taty i że nic już jej nie zaskoczy. Nic a nic. I dlatego pewnie w domu ostatnio panuje błogi spokój. Jest to dziwny spokój, bo ciężki. Mało przyjemnie jest mieszkanie sobie z ludźmi, którzy zupełnie świadomie, za to równie zupełnie nieodpowiedzialnie nie rozmawiają ze sobą. W domu słyszę głównie Karola, radio, mnie, historyczne płyty taty. No więc tak sobie żyjemy,razem a osobno. Od czasu do czasu tata (jak zwykle nieudolnie) wyciąga rękę do mamy. Ale mama uodporniła się na tatę. Więc rozmawiają mało. Wygląda to tak:
Tata: - Co dobrego dzisiaj na obiadek? 
Mama rozgląda się, jakby zastanawiała się, do kogo pytanie jest skierowane, i uparcie milczy. 
Wtedy zabiera głos Agnieszka. Tonem zimnym i znudzonym: 
- Kasza! 
Tata kuli się i milczy.

sobota, 8 października 2011

Rafał

 A ja? Zaczęłam ufać instynktowi. Zrozumiałam, że nawet ludzie którzy powinni Cię kochać, mogą pewnego dnia odejść bez żadnego powodu.


Mój eks. Byliśmy narzeczonymi równo przez tydzień. Pierwszego stycznia, 6 minut po północy, postanowiliśmy (Rafał postanowił) zredukować nasz związek do przyjaźni. A wszystko przez mojego starego. 
  
Nigdy nie będzie szczęśliwy ktoś, 
kogo dręczy myśl, 
że ktoś inny jest od niego szczęśliwszy.

Pojechaliśmy z tatą po Państwo.  Dworzec jak zwykle zasyfiony. Ale wyprowadziliśmy ich. Pojechaliśmy wprost do domu. Znaleźliśmy się w ich mieszkaniu. Zaniemówiliśmy jak weszliśmy. Panował tam przeraźliwy zaduch, jakaś totalnie niszcząca mieszanka zapachów. Tata otworzył okno. Państwo powiedzieli, że ten przeciąg ich wykończy i rozsiedli się na klatce schodowej. Pani siedziała, trzymała dłonie wyciągnięte przed sobą, a w nich kupę tabletek. A Pan mniej więcej co 15 sekund dorzucał jedną i liczył: 
- 157, 158, 159... Ile to już było? Bo się zgubiłem... 
- 34... - odpowiedziała Pani.
- 35... - powiedział Pan, dorzucając kolejną tabletkę. - Widzisz, leki są teraz takie drogie, że trochę sobie ze szpitala wzięliśmy, z takiego pokoju, który w nocy był pusty, a stały w nim szafki z lekami. Zamykane tylko na klameczkę, rozumiesz... 
Zrozumiałam.

piątek, 7 października 2011

znowu coś o dziobie

Zaczęliśmy tonąć, nie tak jakbyśmy chcieli tonąć dalej. Ale pozwoliłam mojemu sercu odejść, jest gdzieś na dnie ale zdobędę nowe i wrócę po nadzieję, którą ukradłeś.

14. Zniknie. Tak mówi doktor Kowal. Ściągnęli mi dziób i zostawili tylko szynę wzdłuż nosa. Wyglądam prawie normalnie. Fioletowy ustąpił miejsca żółtemu. Tylko ten zapach. Stara krew. Czy tak się będę czuła w trumnie? 

18. Za 3 dni zdejmą mi kolejny opatrunek. Czy rozpoznam się w lustrze? Czy poznają mnie inni? Czy zauważą nowy nos? Czy będzie naprawdę prosty? Czy moje życie się zmieni? Czy Rafał wróci?

czwartek, 6 października 2011

nie tłumacz mi, ja wszystko wiem

pojawiasz się ... znikasz ... magia , kurwa , magia .

Nie oszukujmy samych siebie.. nie chodźmy tygodniami z podpuchniętymi od płaczu oczami w złości na wszystkich, nie popadajmy w bagno, nie spalajmy papierosa za papierosem w nadziei ze umrzemy i że nam to pomoże bo wydaje nam się że jedyna osoba w naszym życiu którą naprawdę kochaliśmy tak po prostu nas zostawiła. zabawiła się. nie okłamujmy życia. nie okłamujmy siebie. na tej ziemi każdy ma swój klucz do szczęścia , w każdym zakamarku naszego życia mieści się podpowiedź kim jest osoba warta naszej uwagi, wata nas... kto Cię zostawia ten traci. stać Cię na lepszego, na innego, nie bądź głupia- słyszę to na co dzień i wiem że też niejedna z Was.. a największym naszym błędem jest nadzieja... a może się zmieni , a może zrozumie, może przeprosi... -nie oszukujmy się kurwa , oni na nas nie zasługują... tylko że żadna z nas nie zrozumie tego i dalej będzie tęsknić, płakać , nie spać , myśleć , kochać.... widocznie taka jest kolej losów .. chyba czas mi się z tym pogodzić.

środa, 5 października 2011

goodbye my hopeless dream

 I wiesz, kocham Cię za to, że kiedy się złoszczę na Ciebie i siadam dalej, to Ty bez zastanowienia siadasz koło mnie, przytulasz i mówisz, że kochasz.


 I dlaczego mimo wszystko komplikuję sobie życie ?
Czemu skrywam wciąż przed Tobą, coś co pragnę Ci wykrzyczeć?
Czemu robię głupie błędy, mimo błędów świadomości..?
Czemu wikłam wszystko w sobie zamiast wszystko to uprościć?

Gdybyś przypadkiem kiedyś pomyślał o mnie, powiedz mi o tym.

wtorek, 4 października 2011

chce mi się nic

 Jeśli po rozstaniu nienawidzisz, znaczy że naprawdę kochasz.

chciałabym móc wylogować się z tego życia. i móc zacząć od nowa. założyć nowe konto. zmienić się. edytować. byłoby bajecznie. bo nie powtórzyłabym już tych błędów ...

poniedziałek, 3 października 2011

całusem kurz z uczuć zrzuć

 Wszystkie pytania bez odpowiedzi znam
I wszystkie pytania te na które każda odpowiedź jest zła.

Żyli w dwóch odmiennych światach, ale podczas gdy on chwytał się rozpaczliwie wszystkich możliwych sposobów, aby zmniejszyć dzielący ich dystans, ona nie zrobiła niczego, co nie prowadziłoby w kierunku wprost przeciwnym. Upłynęło wiele czasu, zanim odważył się pomyśleć, iż owa obojętność nie była niczym innym jak pancerzem przed strachem.

P.S. Niby wiesz o mnie wszystko, a tak naprawdę nie wiesz nic. Mogę zaskoczyć Cę każdym moim słowem, gestem. Mogę spowodować, że zapłaczesz. Mogę spowodować że mnie znienawidzisz. Mogę, ale nie chcę.

+ [*] 

niedziela, 2 października 2011

znasz to uczucie?


Znasz to uczucie, kiedy jakaś osoba, staje się częścią Twojego życia i zaczynasz zastanawiać się, dlaczego nie znaliście się wcześniej? Wtedy, potrafisz zmienić się tylko dla niej (...) Znasz to uczucie? Gdy ludzie spotykają się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie?

później
i znów mama i tata pytają czy mam chłopaka, a ja tylko cicho odpowiadam 'nie', bo nie mam siły mówić im, że mogłabym ich mieć na pęczki, ale tylko ten jeden, którego chcę najbardziej na całym świecie, nawet mnie nie zauważa.

sobota, 1 października 2011

gipsowy dziób

Jak kocha to wróci! - jak kocha to kurwa nie zostawi!

Najpierw kazali mi się rozebrać do rosołu. Nagle widzę. Taki jaki sobie wymarzyłam: niezbyt sługi i prościutki. Więc krzyczę:
- Jeszcze nie! Chwilę! 
- No? O co chodzi?
Wskazałam palcem na blondyna po prawej. 
- Ten jest idealny! 
- Wedle życzenia, chyba że mi się piła ześlizgnie. 
Gdyby nie głupi jaś, uciekłabym z igłą w żyle. Liczyłam: jeden, dwa, trzy... Kątem oka ujrzałam gipsowy dziób. Ciągle mówiłam, a raczej bełkotałam, bo cała górna warga była niczym z blachy. Przedłużenie dzioba. 
- Nie jest źle.
Irek tylko spojrzał, a potem zamknął się w pokoju i oświadczył, że nie jest głodny. 
Wielki dziób z gipsu, w nozdrzach tampony, a wokół oczu fioletowe koła. Białka mocno czerwone. Czy to zniknie? 

Zawsze obgada Cię ten, który Ci czegoś zazdrości!