wtorek, 29 listopada 2011

Zombie

Another head hangs lowly,
Child is slowly taken.
And the violence caused such silence,
Who are we mistaken?

May he see, it's not me, it's not my family.

In your head, in your head they are fighting,
With their tanks and their bombs,
And their bombs and their guns.
In your head, in your head, they are crying...

In your head, in your head,

Zombie, zombie, zombie,
Hey, hey, hey. What's in your head,
In your head,
Zombie, zombie, zombie?
Hey, hey, hey, hey, oh, dou, dou, dou, dou, dou...

Another mother's breakin',

Heart is taking over.
When the violence causes silence,
We must be mistaken.

It's the same old team since nineteen-sixteen.

In your head, in your head they're still fighting,
With their tanks and their bombs,
And their bombs and their guns.
In your head, in your head, they are dying...

In your head, in your head,

Zombie, zombie, zombie,
Hey, hey, hey. What's in your head,
In your head,
Zombie, zombie, zombie?
Hey, hey, hey, hey, oh, oh, oh,
Oh, oh, oh, oh, hey, oh, ya, ya-a...

niedziela, 27 listopada 2011

zbliżenie


___________________________

" - Ejże, lubię dostawać całusa na szczęście,jak każdy pełnokrwisty facet przed pójściem na wojnę, ale nawet ja mam swoje zasady. Potrzebuję przynajmniej dziesięciu minut na prawdziwe zbliżenie seksualne.
- No proszę! 10-minutowy facet zwykle nie spełnia mojej listy rzeczy do zrobienia.
- Brawo, Pani Wagner, brawo! "
___________________________ 

* wczoraj nie dodałam żadnego wpisu, a szkoda bo byłoby sentymentalnie. chociaż 2 lata temu nie było żadnych sentymentów, a raczej wkurwizm. 
*  nic mi się nie chce. totalny tumiwisizm. 
* chcę już zimę! chcę śnieg! 

czwartek, 24 listopada 2011

pomoc

- Mogę na Ciebie liczyć zawsze i wszędzie?
- Głupio pytasz. Pewnie, ze tak. Zawsze! I wszędzie! Niezależnie od pory dnia.
- Pytam, bo wiele się zmieniło.
- No zmieniło, na lepsze i na gorsze. Ale to nic nie znaczy. Pamiętaj o jednej rzeczy.
- Jakiej?
- Niezależnie od tego jakie byłyby nasze stosunki, czy rozmawialibyśmy ze sobą, czy unikalibyśmy się, zawsze, ale to zawsze możesz się do mnie zwrócić o jakąkolwiek pomoc. Musisz pamiętać, że zawsze jestem.
- Ok, wierzę Ci.
- Nie masz mi wierzyć. Masz o tym pamiętać.
- Ok.
- Obiecujesz?
-Tak. Obiecuję..

  
___________
wszystkiego najlepszego! <33 

środa, 23 listopada 2011

środa, 16 listopada 2011

milimetry



Poszłam do doktora Kowala. Nie, nic się nie stało. Po prostu chciałam, żeby rzucił okiem. Poza tym ta blizna w środku, małe zgrubienie wzdłuż przegrody. Czy można je jakoś zmniejszyc?
- Nie.
Nie, to nie. Przeżyję. Zdaniem Ewki nic nie widac. Znowu się czepiam o milimetry.
A przecież uroda to kwestia milimetrów. Takie usta na przykład. Wystarczą trzy milimetry i już się zamieniasz w wulkan seksu. Właśnie, usta… Kiedy tak dziś stałam przed lustrem, zauważyłam, że mogłyby być większe.


Zasada 66: człowiek skrzywdzony ma prawo do wszystkiego.

niedziela, 13 listopada 2011

nos


Czy zrobiłabym to jeszcze raz? No pewnie. Przez 26 lat byłam jednym wielkim workiem kompleksów; przez nos. Co z tego, że mam fajne oczy i białe zęby, skoro na pierwszy plan wysuwa się ON. Wielki, zadarty i garbaty. Zimą czerwony, jak u bociana. Latem zlany potem. Wiosną spuchnięty od kataru i łez (bo depresja). Jesienią mokry od deszczu i łez (bo kolejne wakacje bez miłości). A najgorzej wyglądał z profilu. Oświetlony lampką nocną rzucał cień na pół ściany. Można zrobic zbliżenie i byłaby świetna czołówka do „Cyrana de Bergerac”.
„Co to jest szczęście? To prosty nos długości 4 do 5 centymetrów, nie szerszy niż cal” – tak się zaczyna mój pamiętnik sprzed prawie 10 lat. Dziś wyciągnęłam centymetr krawiecki. Wymiary się zgadzają. A gdzie szczęście?

piątek, 11 listopada 2011

inna droga

marzę o cofnięciu czasu. chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku.

 nadzieja nie jest marzeniem, lecz sposobem przekształcania marzeń w rzeczywistość.

czwartek, 10 listopada 2011

idealne miejsce

Płytki chodnikowe okazały się całkiem dobrym miejscem do płaczu. Były zimne jak Ty. Spękane jak moje serce. Brudne jak nasza miłość. Tak. To idealne miejsce.

środa, 9 listopada 2011

głupia podświadomość

Perfekcyjnie potrafię oszukiwać własną podświadomość. Szczególnie w kategoriach ' wcale mi nie zależy ', ' nic do niego nie czuje ', sprawdzając co minutę sms'a wcale nie mam nadziei , że zobaczę jego numer na wyświetlaczu.

+ przeprosiłam. jestem z siebie dumna. choć nie do końca. 


ilekroć myślałam, że mi nie zależy,
tylekroć  chciałam Cię jeszcze mocniej.

niedziela, 6 listopada 2011

lęk przed samotnością


Bo wolała kiedy zdradzał i ranił , niż kiedy go nie było. Był dla niej całym światem. Może to było uzależnienie od tej osoby , a może lęk przed samotnością.. A może po prostu była głupia. Ale to właśnie JEGO kochała , bez niego nie wyobrażała sobie życia ..

sobota, 5 listopada 2011

yhm

Przepraszam bardzo wszystkich za moją nieobecność. Nie pisałam bo jakoś nie miałam mocy. 
Chyba należy się jakieś podsumowanie ostatnich dni. A więc... 
1 listopada byłam na cmentarzu z rodziną. Wstrząsnęły mną tak naprawdę dwie rzeczy. Pozytywnie wstrząsnęły. Pierwsza z nich to to, że pewna dobra osoba (nie wiem niestety kto) znalazła w swoim zabieganym życiu choć trochę czasu i na każdym zaniedbanym grobie postawiła jeden mały znicz. Najczęściej były to groby małych dzieci i starszych osób, o których już nikt nie pamięta. Nigdy nie zaobserwowałam takiego zjawiska. Nikt nigdy tego nie zrobił a ta osoba zrobiła. Jak widać można. 
Druga sprawa to to, że przy Krzyżu spotkałam pewną rodzinę z trzema małymi dziewczynkami (w wieku około 3,4 lat). I w chwili kiedy trzeba było się pomodlić taka Pani powiedziała do nich: "A teraz się przeżegnajcie". I one wszystkie to zrobiły. "I modlimy się". I znowu wszystkie: " Ojcze Nasz...". Piękne. Łza się w oku kręciła. 
Później oglądałam w tv Kung Fu Pandę i Shreka. I to by było na tyle. 
2, 3 i 4 listopada miałam  niezły zapierdol. Ale czego ja mogłam się spodziewać idąc na studia? 
A dziś nauka. I napisał do mnie na gg ktoś z kim dawno nie pisałam, ktoś "z przeszłości". Szok. Wiem, że jestem mu winna przeprosiny za to jak go potraktowałam. Ale brak mi odwagi. Po prostu.
I dziękuję pewnej osobie za wszystko co dla mnie robi. Za to, że jest. ;)