- A nie jadasz na mieście? W Nowym Orleanie jest mnóstwo świetnych knajpek i restauracji.
- Rzadko kiedy tam jeżdżę.
- Nawet na randki?
- Nie umawiam się na randki.
- Nigdy?
- Nigdy.
- Dlaczego?
- Tak jest lepiej.
- Ale nie z mojego powodu, prawda?
- Nie bardzo wiem, co chcesz ode mnie usłyszeć.
- Bo chyba nie sugerujesz, że...
Ponieważ nie odpowiedział, spróbowała ponownie.
- Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że... że nie spotykałeś się z nikim od czasu naszego rozstania? Tylko mi nie mów, że to przeze mnie... prowadzisz takie życie.
- Powtarzam: nie wiem, co mam Ci powiedzieć.
- Teraz ja z kolei nie wiem, co powiedzieć.
- O co Ci chodzi?
- Chodzi mi o to, że sprawiasz wrażenie żyjącego samotnie przeze mnie. Jakby... to była moja wina. Masz pojęcie jak się przez to czuję?
- Nie powiedziałem tego, żeby Cię zranić. Miałem tylko na myśli...
- Wiem dobrze, co miałeś na myśli. Coś Ci jednak powiem. Kochałam Cię tak samo jak Ty mnie, ale niezależnie od przyczyny to nie było nam pisane i musiało się skończyć. Nie Ty ze mną zerwałeś ani ja z Tobą. Chcesz, żebym odjechała stąd z poczuciem winy, że spędzisz resztę życia samotnie? Przeze mnie?
- Nie musisz się nade mną litować.
- To dlaczego chcesz wywołać we mnie litość?
- Wcale nie chcę. Nawet nie odpowiedziałem na Twoje pytanie. Dopatrujesz się w moich słowach czegoś, czego w nich nie ma.
- Więc się mylę?
- czy nikt Ci nigdy nie mówił, że jeśli nie chcesz znać odpowiedzi na jakieś pytanie, to nie powinnaś go zadawać?
- Wszystko jedno. To nie moja wina. Jeśli chcesz zrujnować sobie życie, to proszę bardzo. Kim jestem, żeby Ci mówić, co masz robić?
świetna majóweczka
sobota, 27 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
jest pięknie
wczoraj Warszawa!
koncert Ellie Goulding jak najbardziej udany! <3
dodam jakieś filmiki - albo tu albo na fejsa.. ;)
tak więc czekajcie!!
jakie ja mam cudowne życie!!
koncert Ellie Goulding jak najbardziej udany! <3
dodam jakieś filmiki - albo tu albo na fejsa.. ;)
tak więc czekajcie!!
jakie ja mam cudowne życie!!
sobota, 20 kwietnia 2013
bgfhgfj
- Zawsze się ciebie bali. Nawet Ted. Znali cię tak jak ja.
- Ty też się mnie bałaś?
- Nie to miałam na myśli. Wiedzieli, że mnie kochasz i że zrobiłbyś dla mnie wszystko. Między innymi dlatego tak cierpiałam, gdy ze mną zerwałeś. Bo już wtedy miałam świadomość, że taka miłość się nie zdarza. Tylko szczęściarze mogą jej doświadczyć.
- Przykro mi.
- Mnie też. Ale ja miałam szczęście i jej doświadczyłam, pamiętasz?
- Ty też się mnie bałaś?
- Nie to miałam na myśli. Wiedzieli, że mnie kochasz i że zrobiłbyś dla mnie wszystko. Między innymi dlatego tak cierpiałam, gdy ze mną zerwałeś. Bo już wtedy miałam świadomość, że taka miłość się nie zdarza. Tylko szczęściarze mogą jej doświadczyć.
- Przykro mi.
- Mnie też. Ale ja miałam szczęście i jej doświadczyłam, pamiętasz?
czwartek, 18 kwietnia 2013
6
" - Czy z dziećmi dzieje się coś, o czym powinnam wiedzieć?
- Nie. Dzieci radzą sobie świetnie.
- Więc chodzi o Franka? Chcesz mi o tym opowiedzieć?
- Nie.
- Mogę jakoś pomóc?
- Nie.
- Co się z tobą dzieje, Amando?
- Nie wiem. Chciałabym wiedzieć, ale nie mam pojęcia. "
- Nie. Dzieci radzą sobie świetnie.
- Więc chodzi o Franka? Chcesz mi o tym opowiedzieć?
- Nie.
- Mogę jakoś pomóc?
- Nie.
- Co się z tobą dzieje, Amando?
- Nie wiem. Chciałabym wiedzieć, ale nie mam pojęcia. "
środa, 17 kwietnia 2013
Dla Ciebie wszystko
- On Cię ciągnie w dół. Ale jesteś jeszcze za młoda, by zdawać sobie z tego sprawę. Jeżeli chcesz, rujnuj sobie życie, wiążąc się z nim... nie możemy Cię przed tym powstrzymać. Ale nie będziemy Ci w tym pomagać.
Wybiegła z domu. Myślała tylko o tym, że musi odnaleźć Dawsona. Kiedy dotarła do garażu, płakała tak bardzo, że nie mogła mówić. Dawson przytulił ją do siebie i gdy wreszcie przestała szlochać, chaotycznie opowiedziała, co się stało.
- Zamieszkamy razem. - wydusiła wciąż ze łzami na policzkach.
- Gdzie? Tutaj? W garażu?
- Nie wiem. Coś wymyślimy.
- Musisz iść do college'u.
- A co mi tam studia. Zależy mi przede wszystkim na Tobie.
Opuścił bezradnie ramiona.
- Mnie też na Tobie zależy. Ale właśnie dlatego nie mogę Ci pozwolić na takie poświęcenie.
- To żadne poświęcenie. Wszystko przez moich rodziców. Traktują mnie jak małą dziewczynkę.
- To z mojego powodu i oboje o tym wiemy. Jeśli się kogoś kocha, to trzeba pozwolić mu odejść, prawda?
- A jeśli będzie miał wrócić, to wróci, tak? Myślisz, że tak to działa? Jak w filmie? My nie jesteśmy z filmu. Znajdziemy jakiś sposób, żeby być razem. Zatrudnię się jako kelnerka albo ktoś taki, wynajmiemy mieszkanie.
- Z czego? Myślisz, że mój ojciec przestanie przychodzić do mnie po pieniądze?
- Przeniesiemy się gdzieś.
- Gdzie? Z czym? Ja nic nie mam. Nie rozumiesz tego? Próbuję być realistą. Rozmawiamy o Twoim życiu. W którym nie ma dla mnie już miejsca.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Że Twoi rodzice mają rację.
- Chyba tak nie myślisz.
Usłyszał w jej głosie coś prawie jak strach. Chociaż pragnął ją wziąć w ramiona, specjalnie cofnął się o krok.
- Wracaj do domu.
Zbliżyła się do niego.
- Dawsonie...
- Nie! Nie słuchasz mnie. To koniec, rozumiesz? Próbowaliśmy, ale się nie udało. Życie toczy się dalej.
- Więc to tak?
Zamiast odpowiedzieć, odwrócił się i ruszył w głąb garażu. Wiedział, że jeśli spojrzy na nią, zmieni zdanie, a nie mógł jej tego zrobić. Nie mógł. Wetknął głowę pod maskę fastbacka, żeby nie widzieć jej łez.
Wybiegła z domu. Myślała tylko o tym, że musi odnaleźć Dawsona. Kiedy dotarła do garażu, płakała tak bardzo, że nie mogła mówić. Dawson przytulił ją do siebie i gdy wreszcie przestała szlochać, chaotycznie opowiedziała, co się stało.
- Zamieszkamy razem. - wydusiła wciąż ze łzami na policzkach.
- Gdzie? Tutaj? W garażu?
- Nie wiem. Coś wymyślimy.
- Musisz iść do college'u.
- A co mi tam studia. Zależy mi przede wszystkim na Tobie.
Opuścił bezradnie ramiona.
- Mnie też na Tobie zależy. Ale właśnie dlatego nie mogę Ci pozwolić na takie poświęcenie.
- To żadne poświęcenie. Wszystko przez moich rodziców. Traktują mnie jak małą dziewczynkę.
- To z mojego powodu i oboje o tym wiemy. Jeśli się kogoś kocha, to trzeba pozwolić mu odejść, prawda?
- A jeśli będzie miał wrócić, to wróci, tak? Myślisz, że tak to działa? Jak w filmie? My nie jesteśmy z filmu. Znajdziemy jakiś sposób, żeby być razem. Zatrudnię się jako kelnerka albo ktoś taki, wynajmiemy mieszkanie.
- Z czego? Myślisz, że mój ojciec przestanie przychodzić do mnie po pieniądze?
- Przeniesiemy się gdzieś.
- Gdzie? Z czym? Ja nic nie mam. Nie rozumiesz tego? Próbuję być realistą. Rozmawiamy o Twoim życiu. W którym nie ma dla mnie już miejsca.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Że Twoi rodzice mają rację.
- Chyba tak nie myślisz.
Usłyszał w jej głosie coś prawie jak strach. Chociaż pragnął ją wziąć w ramiona, specjalnie cofnął się o krok.
- Wracaj do domu.
Zbliżyła się do niego.
- Dawsonie...
- Nie! Nie słuchasz mnie. To koniec, rozumiesz? Próbowaliśmy, ale się nie udało. Życie toczy się dalej.
- Więc to tak?
Zamiast odpowiedzieć, odwrócił się i ruszył w głąb garażu. Wiedział, że jeśli spojrzy na nią, zmieni zdanie, a nie mógł jej tego zrobić. Nie mógł. Wetknął głowę pod maskę fastbacka, żeby nie widzieć jej łez.
niedziela, 14 kwietnia 2013
wtedy? czy teraz?
Zastanawia mnie czy czasem o mnie myślisz. Czy ciekawi Cię co mnie, jak moje zdrowie, jak sobie radzę.
Ja o Tobie myślę. Nie tak często jak kiedyś, ale zdarza się.
Wtedy, gdy o Tobie nie myślę, to nie dlatego, że o Tobie nie pamiętam. Ale dlatego, że nie chcę. Nie chcę byś był w moich myślach, a ja w Twoich. Nie chcę, bo tak będzie lepiej.
Chciałabym, żebyś wiedział, co u mnie, tak przypadkowo, tak po prostu żebyś się dowiedział. Ale na pewno nie ode mnie.
Od tamtego momentu jest zupełnie inaczej.
Wszystko jest inne.
Wszystko.
Moje zdrowie, członkowie mojej rodziny (jedni mają się lepiej, drudzy gorzej), moje życie zawodowe, moje ciało, moja psychika, moje serce.
Jedno pytanie się nasuwa.
Kiedy było Ci lepiej? Wtedy? Czy teraz?
Moje serce podpowiada mi jedno, a rozum drugie.
Co wybiorę?
Stan "przed" czy stan "po"?
Nie wiem....
Ja o Tobie myślę. Nie tak często jak kiedyś, ale zdarza się.
Wtedy, gdy o Tobie nie myślę, to nie dlatego, że o Tobie nie pamiętam. Ale dlatego, że nie chcę. Nie chcę byś był w moich myślach, a ja w Twoich. Nie chcę, bo tak będzie lepiej.
Chciałabym, żebyś wiedział, co u mnie, tak przypadkowo, tak po prostu żebyś się dowiedział. Ale na pewno nie ode mnie.
Od tamtego momentu jest zupełnie inaczej.
Wszystko jest inne.
Wszystko.
Moje zdrowie, członkowie mojej rodziny (jedni mają się lepiej, drudzy gorzej), moje życie zawodowe, moje ciało, moja psychika, moje serce.
Jedno pytanie się nasuwa.
Kiedy było Ci lepiej? Wtedy? Czy teraz?
Moje serce podpowiada mi jedno, a rozum drugie.
Co wybiorę?
Stan "przed" czy stan "po"?
Nie wiem....
wtorek, 2 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)