ahh, znowu zapomniałam o czyiś urodzinach..
przepraszam bardzo.
dodaję z lekkim opóźnieniem.
W zeszłym roku kupiłam Goście na bazarze gipsowego amorka. Planowałam, że powiesi go sobie w narożniku sypialni, pod sufitem, żeby mierzył z pozłacanego łuku w jej okrągłe łóżko. Miało się to nazywać "Miłość na okrągło". Ale wylądował w ogrodzie na zegarze słonecznym. Berni kazał go jakoś tam przyśrubować do tarczy zegara i teraz amorek zamiast fruwać stoi na jednej nodze, pokazując strzałą godziny. Nazwali to "Miłość czasami".
Są siedem lat po ślubie.
nie zależy mi.















