sobota, 31 grudnia 2011

życzenia


Życzę Wam wszystkim: szczęścia w życiu osobistym, sukcesów, zdrowia, domku z ogrodem i basenem, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, uśmiechu na co dzień, genialnych pomysłów, niskich podatków, świeżości spojrzenia, pogody ducha, gorącej miłości, wygodnych butów, cudownych wakacji, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, wysokich lotów, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, sławy, pokaźnego konta, wielu ciekawych znajomości, sumiennych dłużników, wygranych przetargów, dobrego fryzjera, serca jak dzwon, pewnej ręki, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, uroku osobistego, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinnessa, dobrego apetytu, szczęśliwej podróży, poczucia humoru, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa, niewieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, zgranej ekipy, bujnej wyobraźni, rodzinnej atmosfery, radości życia, dobrego serca, złotej rybki, zimnego piwa, gry fair play, nieomylnych decyzji, głównych ról, miejsca w historii, kreatywności, podróży dookoła świata, godnych przeciwników, szczerych komplementów, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, kilku wynalazków, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, sprawnych hamulców, kominka, rozbicia banku, przygód z happy endem, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, zgrabnej figury i wszystkiego najlepszego. 
Oraz spełnienia wszelkich marzeń. 
- i kończymy ten rok z wielkim plusem. ;)
,szczęśliwego! :) 

a później z:  ♥ (to chyba wszystko wyjaśnia), Patryk Z., Maks P., Kasia M., Magda K., Sylwia M., Kamil B., Łukasz R., Kamila C., Magda Z., Malwina K., Ania B., Kaja D., Dominika R., Robert K., Karolina F., Justyna S., Agata P., Łukasz B., Julia Z., Mikołaj D., Kuba D., Aneta W., Piotrek N., Rafał B., Alicja K., Agnieszka O., Ola S., Dawid O.

piątek, 30 grudnia 2011

dwa i pól tysiąca ludzi, bingo

(..) Wyrwałam jej z ręki mikrofon i wskoczyłam na środek sceny. W ciemnościach naprzeciw bardziej słyszałam, niż widziałam zebrany tłum.
- Lutku, gdzie jesteś?! - wrzasnęłam do mikrofonu. - Tu jestem! - odkrzyknął mi głos po lewej. - Tutaj! - wsparł go głos po prawej, jeszcze bardziej podbity. - Tu, tu, tu! - wołali inni ze wszystkich stron. Krótko mówiąc - amfiteatr bawił się szampańsko! - Lutku, wiem, że tam siedzisz! Wiem, że jesteś jedynym człowiekiem na widowni, który mi nie odpowiedział! Zrób to, błagam cię! Jestem winna! Przeze mnie się rozstaliśmy, przeze mnie wyjechałeś, przeze mnie jestem teraz nieszczęśliwa! Lutku!
Lutek się nie odezwał. Łzy ciekły mi po twarzy jak groch.
- Naprawię to, co zepsułam, Lutku! Przysięgam ci! Ale nie mogę tego zrobić bez ciebie! Tak się nie da! Wybacz mi, proszę! Kiedyś dałam ci szansę, pamiętasz? Gdy mnie o nią prosiłeś, dałam ci ją! Teraz jesteś mi ją winien, Lutku, dobrze o tym wiesz! Pięć minut! Takich samych pięć minut! A potem zrobisz, co zechcesz!
Odczekałam moment, ale odzew nie nastąpił! Może Lutka już tam nie było? Ale nie przerywałam, bo nie miałam siły, żeby odejść bez niczego.
- Wierzyłam, że ty jeden mnie nie oszukasz, Lutku! Dlaczego nie ostrzegłeś, że znikniesz? Ludzie nie znikają w taki sposób! Miała być rzeczywistość, a co to jest? W rzeczywistości ludzie nie znikają ni z tego, ni z owego! Nie pozwól, żeby tak było, Lutku! Zabierz mnie stąs z sobą! Pokaż mi się chociaż! Niech w końcu nastanie ta zakichana rzeczywistość! Obiecałeś!
Teraz krążek światła wędrował po ludziach. Żaden z nich nie był jednak Lutkiem. Żaden nie wstał z miejsca, nie dał mi znaku.
- Lutku! - wrzasnęłam do nich. - Kocham cię!
- Nie krzycz takich rzeczy do ludzi, Do, bo potem żaden melodramat im się nie spodoba! - odezwał się za moimi Artur Żmijewski. Nie, dzięki Bogu! Nie Artur Żmijewski! Tylko jego głos, którym odezwał się do mnie ktoś absolutnie, ale to absolutnie inny! Ktoś nieporównywalnie inny! Upuściłam mikrofon i rzuciłam się Lutkowi na szyję. Całowaliśmy się z zamkniętymi oczami, bez tchu. Obawiałam się, że zaraz umrę na scenie jak Molier. Kompletnie odjechałam w ramionach Lutka, toteż długo nie mogłam się zorientować, skąd w amfiteatrze wziął się taki wielki szumiący wodospad? Aż zrozumiałam. Chryste! W życiu bym nie przewidziała, że mój pocałunek z Lutkiem będzie oklaskiwało dwa i pół tysiąca ludzi. Pohukiwali, wstali z miejsc.
- Co robisz Lutku? Spójrz na tych ludzi! Przecież jesteś nieśmiały!
 - Widocznie mnie uleczyłaś - oddyszał.
- Dajmy lepiej spokój. Nie tutaj. To jest w końcu bardzo intymna chwila. Z ciemności dwa i pół tysiąca gardeł wyło unisono: "Biiiiis! Biiiiis!" No to zabisowaliśmy na odchodnym. A niech mają!

czwartek, 29 grudnia 2011

ostatniej nocy

 
Nikt nigdy mi nie powiedzial że spoźnianie sie jest nieuprzejme. Zostałam wychowana na kogoś, na kogo inni musza czekac."
 
Nie jesteś jak inni lub wszyscy. ;***



"Ostatniej nocy...
Nie myliłeś się myśląc, że możemy sobie pomóc...
Ostatniej nocy...
Niech te chwile zawisną w powietrzu na wieczność...
Ostatniej nocy...
Jeszcze do Ciebie wrócę - obiecałam Ci to już...
Ostatniej nocy...
Ostatniej nocy, kochałeś się ze śmiercią..."




UWIELBIAM CIĘ! 

♂ + ♀ = ♥ 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Merry Christmas everybody

i powiem Wam - warto !



" Szukaj mnie w zakamarkach pamięci -
tutaj jest mój obraz ukryty.
Patrz na mnie spod powiek zamkniętych,
żeby te wspomnienia nigdy nie znikły...

Szukaj mnie..."

niedziela, 25 grudnia 2011

Joyeux Noel


masz tyle siły, ile trzeba by mnie
wyciągnąć z moich najciemniejszych historii.
z najlepszych słów i dźwięków podajesz lek,
co niezawodnie działa, gdy wszystko boli.
nie zdajesz sobie sprawy, jaką masz moc,
nie opisze tego żaden algorytm.
najpaskudniejszy dworzec zamieniasz w dom,
gdy moją rękę w swojej ogrzewasz dłoni.



Twoje imię widniało na mojej prywatnej liście marzeń zakazanych.

sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt



 dziś Kevin sam w Nowym Jorku - KLIK

21. KLIK
22. KLIK <3
23. KLIK


Idąc dzisiaj ulicą patrzyłam na wszystko z pewną rezerwą
analizując każdą wypowiedź, każdy gest skierowany do mnie.
Zwracałam uwagę nawet na najmniejszy szczegół. I do jakiego
wniosku doszłam ? Do nijakiego.
Moje życie to pewien rodzaj teatru. Codzienność jest moją sceną,
a ja jako mała, niedoświadczona aktorka, która zapomniała roli
zostaje wyprowadzona na sam środek i udaje, że coś umie, a tak
naprawdę nic nie wie, jest zagubiona, samotna. Strach przepełnia
jej duszę, a słone krople siedzą uciążliwie w oczach i nie chcą wypłynąć.



perfect christmas with You! <3

piątek, 23 grudnia 2011

oczekiwanie



16. KLIK
17. KLIK
18. KLIK
19. KLIK
20. KLIK

"Oczekiwanie. Pierwsza lekcja miłości, jakiej się nauczyłam. Dzień dłuży się w nieskończoność, snujemy tysiące planów, prowadzimy sami ze sobą wymyślone dialogi, przyrzekamy się zmienić - i trwamy w niepokoju aż do nadejścia osoby, którą kochamy. A kiedy jest wreszcie obok, to brak nam słów. Bowiem długie godziny oczekiwania wywołują napięcie, napięcie przekształca się w lęk, a lęk sprawia, że wstydzimy się okazać własne uczucia."

You and me, me and You 

czwartek, 22 grudnia 2011

zmiana charakteru naszego związku


Sylwestra spędziliśmy w górach.
- Wszystkiego najlepszego, Malinka. – stuknęliśmy się kieliszkami. – Żeby zawsze łączyła nas przyjaźń.
- Za przyjaźń, Rafał, i za miłość.
- Miłość przychodzi i odchodzi, a przyjaźń trwa.
- Co Ty z tą przyjaźnią.
- Widzisz, przemyślałem wszystko i uważam, że należy nadać naszemu związkowi nowy wymiar. Byłaś wobec mnie szczera.
- To źle?
- Nie, absolutnie. Jestem Ci wdzięczny, że nie ukrywałaś prawdy. Długo o nas myślałem i doszedłem do wniosku, że jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką mam. Nasz ślub mógłby wszystko zepsuć.
- Co sugerujesz?
- Malinka, odpowiedz mi na pytanie. Co jest lepsze: prawdziwa przyjaźń czy nieudane małżeństwo?
- Nieudane małżeństwo. – wybełkotałam.
- Za to Cię cenię. Szczerość i poczucie humoru.
- Chcesz zerwać?
- Dlaczego od razu zerwać? Po prostu nadać inny charakter naszemu związkowi. Przemyślałem wszystko i wiem, że nie jestem gotowy do małżeństwa. Ale też nie chcę Cię stracić. Nie chcę stracić takiej cudownej, inteligentnej dziewczyny z poczuciem humoru. Dlatego…
- …proponujesz mi przyjaźń.
- Najwspanialsze uczucie łączące kobietę i mężczyznę.
- Myślałam, że najwspanialsze uczucie to miłość!
- Ach Ci piosenkarze disco polo. „ Kocham”. „ Nie mogę bez Ciebie żyć!”. „Umieram z tęsknoty za Tobą”. Nie, Malinka, najpiękniejsze uczycie to przyjaźń…
- A gdzie pocałunki w deszczu? Spacery po świeżym śniegu, wspólny taniec?
- Nie dałaś Mo skończyć. Mówiąc „przyjaźń”, mam na myśli uczucie pogłębione o pierwiastek zmysłowy. Przyjaźń erotyczna. Idealna w naszej sytuacji. Co Ty na to?

12. KLIK
13. KLIK
14. KLIK
15. KLIK

Przeżyłam  jesień,  zimę,  wiosnę i  lato. 
może   nie     przyszło   mi    to      łatwo,    ale
dałam     radę .   przeżyje  jeszcze tą  jesień  , tą
zimę ,  tę  wiosnę i  to   lato ,  przeżyje  jeszcze
tylko następną jesień, następną zimę, następną
wiosnę,a w następne lato będę mieć już spokój.

środa, 21 grudnia 2011

trouble is a friend


Trouble is a friend of mine. 

10. KLIK
11. KLIK

Ponoć, w relacjach chodzi o to kto kogo ujarzmi.
Ale kurwa, gdzie masz guzik pauzy?!

wtorek, 20 grudnia 2011

kocham


Kto nie ryzykuje, ten ma, rozumiesz, święty spokój. 

8. KLIK
9. KLIK



tu już nie ma smutnych ust proszę Pana!
jest mi tak super od godziny, że osrałam się ze szczęścia. no niewiele mi potrzeba i mimo, że to dziwne - jest spoko i tak ma być! ;d chcę zasnąć i obudzić się z uśmiechem na japie!
wszystko wróciło na swoje miejsce! moja siostra jest znowu jak moja siostra, a szwagier powrócił z mrocznej odchłani! kocham Was mordy parszywe ;* i treniolki też kocham ;d

poniedziałek, 19 grudnia 2011

do widzenia, nie chcę Cię



6. KLIK
7. KLIK

Nie przepraszaj "za wszystko", bo to dowód na to, że nie jesteś świadomy popełnionych błędów.



czasem pokusy uśmiechają sie zdradziecko, ja pod presją bezradny jak dziecko, pocą sie dłonie już nie jestem odważny, wiem to moja cena za dar wyobraźni! wszystko wraca do normy, a norma nie jest tu mile widziana..

niedziela, 18 grudnia 2011

szczęście


Najpiękniejsze są dni, w ciągu których potrafimy być tak po prostu bezgranicznie szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu.

____________________________________________________
Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię Kocham Cię 
_____________________________________________________________
4. KLIK (jestem ciekawa czy Chris Rea już dojechał do tego domu bo już tak jedzie przeszło 20 lat)
5. KLIK

sobota, 17 grudnia 2011

prawda

 Często się zdarza , że dopiero przyszłość pokazuje nam , ile coś było warte .
3.  KLIK 

- Kiedy mu powiesz?
- Co mam powiedzieć?
- Że Twój ojciec konfabuluje. Że nie ma kont i nie niszczył muru berlińskiego.
- Uważasz, że powinnam?
- A jak długo chcesz to ukrywać?
- Nie wiem, ile się da.
- I sądzisz, że Wasze małżeństwo będzie udane?
- Jeny, Ewka, każdy ma jakiś szkielet w szafie. Wiem, że powinnam to wyjaśnić. Tylko...
- Boisz się, że zerwie? Ty byś zerwała?
- Dobra, powiem mu jutro.
- Nie musisz.
- Nie muszę, ale powiem. I tak by się wydało tuż po ślubie. Ojciec przecież żadnych papierów nie przywiezie. Chyba że żółte. Ale jak Rafał zerwie, będziesz mnie mieć na sumieniu.
- Jak zerwie, to znaczy, że nie jest Ciebie wart. 

***
- Powiedziałam Rafałowi wszystko. Staliśmy na podwórku, przed moją stancją. 
- W statek to nie uwierzyłem. Kto dziś wozi złoto statkiem?
- Na pewno nie mój ojciec.
- Ale z tymi kontami? Skąd wiesz? Siedział w Niemczech 15 lat.
- Ja bym nie liczyła na żadne konta, Rafał.
- Trudno. Świat się przez to nie zawali.
- A co z nami?
- No cóż, niedoszła dziedziczko. Przyjadę po Ciebie w sylwestra.
Hura! Będzie dobrze.

piątek, 16 grudnia 2011

czwartek, 15 grudnia 2011

w końcu!

i może popełniam błąd. może kocham go za bardzo. i może będę później zajebiście cierpieć. ale do cholery zrozum, że jestem w tym momencie szczęśliwa. tak bezwarunkowo cholernie szczęśliwa...!  


1.  KLIK

środa, 14 grudnia 2011

Amy


PRZEPRASZAM BARDZO ZA OPÓŹNIENIE! ALE JEST TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE WIĘC DLATEGO DODAJĘ! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! :) <3




Siemasz , siemasz , cześć , cześć . Zobacz jak szybko czas mija . Wciąż upływa czas , wciąż w pogoni , wciąż nawijam . Moje życie jest zbyt szybkie , parę osób mnie skreśliło . Ziom , minął czas , czas , trochę się zmieniło...

niedziela, 11 grudnia 2011

62 dni

Nie wierzę, że to już dwa miesiące. I jak na dzień dzisiejszy na naszym koncie zero kłótni. Jest świetnie. Idealnie. I wcale mi ta idealność nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, chcę jej więcej. Sprawiłeś, że już od trzech miesięcy się uśmiecham. Każdy mój poprzedni związek trwał lekko ponad miesiąc. Wszystkich o to obwiniałam tylko nie siebie. Ale dzisiaj sobie uświadomiłam, że każda kłótnia była przeze mnie, wszystko przeze mnie. I pragnę się zmienić. I myślę, że uda mi się dzięki Tobie. W odróżnieniu od innych stałeś się nie tylko moim chłopakiem, ale także wspaniałym przyjacielem. I za to Ci serdecznie dziękuję! 
I mam tylko jedną prośbę - bądź zawsze, mimo wszystko.

sobota, 10 grudnia 2011

tęsknota

  
Jak wiele jeszcze takich spojrzeń wyraża to, czego słowami wyrazić się nie udaje.
I co właściwie dzieje się z tymi dobrymi myślami i uczuciami,
przecież nie możliwe, żeby one przepadały, żeby nic nie pozostawało.


czy tęsknota jest nam potrzebna? myślę, że tak.
to pewnego rodzaju "uświadamiacz".
pokazuje nam co tak naprawdę w życiu jest dla nas ważne...!



________________________
POZDRAWIAM KRYMINALNIE

piątek, 9 grudnia 2011

milimetry


Poszłam do doktora Kowala. Nie, nic się nie stało. Po prostu chciałam, żeby rzucił okiem. Poza tym ta blizna w środku, małe zgrubienie wzdłuż przegrody. Czy można je jakoś zmniejszyc?
- Nie.
Nie, to nie. Przeżyję. Zdaniem Ewki nic nie widac. Znowu się czepiam o milimetry.
A przecież uroda to kwestia milimetrów. Takie usta na przykład. Wystarczą trzy milimetry i już się zamieniasz w wulkan seksu. Właśnie, usta… Kiedy tak dziś stałam przed lustrem, zauważyłam, że mogłyby być większe.


zakopane z a. <33

poniedziałek, 5 grudnia 2011

szał odchudzania


A zaczęło się tak. Weszłam do sklepu ze spodniami. Zgarnęłam kilka par i lecę do przymierzalni.
- Dokąd to z tymi eskami? – zagrodziła mi drogę ekspedientka, rozmiar XXS. – Chce pani porozrywac?
- Dlaczego? – zapytałam niewinnie.
- Bo pani nosi emkę, na oko co najmniej 38, a po pizzy to może i ze 40.
Tego samego dnia podjęłam decyzję o diecie. Czekałam tylko na jakąś znaczącą datę. Pierwszy maja, ostatni dzień roku, imieniny miesiąca. Mam: 15 grudnia. Urodziny Ewki. Wcześniej wykupiłam pół sklepu ze zdrową żywnością. Ustaliłam plan diety. Rano płatki na mleku sojowym. Szklanka pepsi max. Potem obiad: jajko plus szklanka pepsi. Podwieczorek: tofu i szklanka pepsi. Kolacja. Jaka kolacja?
Przez 2 dni chodziłam dumna i blada. Pękłam trzeciego dnia. Łupało mnie w głowie po mleku. Trzeciego dnia stanęłam na wadze. Ani grama mniej. Tyle mordęgi na nic. Burczenie w żołądku. Koszmary o bitej śmietanie. Trzęsącym palcem wykręciłam numer Telepizzy. Zamówiłam jedną dużą ze wszystkimi dodatkami. Była akurat promocja i dostałam drugą dużą, Margaritę z oliwkami. Zjadłam obie. Popiłam piwem, a potem leżałam rozwalona jak jamnik. Pełna pizzy i pogardy do siebie.
Kolejną próbę podjęłam po świętach. W domu nie ma szans, żeby schnąc. A już przy Staszku, facecie mamy? Nie ma szans najmniejszych. Wystarczy, że zostawię na talerzu niedokładnie obgryzione kości z kurczaka, a już rozpoczyna kazanie o głodującym ludzie Korei Północnej.
Po Nowy Roku stanęłam na wadze. Cztery kilo do przodu. 6 stycznia. Trzech Króli. Zaczynam znowu. Dobra data. Znalazłam całkiem nową dietę. Jesz co godzina, dzięki temu więcej spalasz, no i co godzina masz coś w ustach.
Wytrzymałam tydzień. Postanowiłam gdzieś wyjśc, by nie patrzec na lodówkę albo na zegarek. Wpadłam do Jolki.
W następnych dniach nadziewałam kiszki wszystkim, co wpadło mi pod rękę. Mieszałam niczym alchemik. Baton popity piwem, kapusta kiszona podlana maślanką, łazanki z majonezem. Na samo wspomnienie puchnie mi wątroba.
Pora na następną próbę. 19 stycznia. Nie kojarzy się z niczym, dla odmiany. Wybrałam dietę gruszkową. Cały bilans wynosił 1240 kalorii. Jadłam te  gruszki przez tydzień. Zwymiotowałam na sam widok żółtobrunatnej papki naszpikowanej goździkami. I to był koniec diety.
Pod koniec ferii zajrzała do mnie Ewka.
- Rany, wyglądasz jak ofiara przemocy w rodzinie. Wyskakuj z dresu. Przenosisz się do mnie.
Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Ewka notowała coś na karteluszku.
- Co skrobiesz?
- Regulamin pobytu w mojej klinice.
Kiedy siedziałyśmy w tramwaju Ewka dała mi do przeczytania kartkę. Kurczę same zakazy. Zakaz wstępu do kuchni i stołowania się na mieście.
Zakaz podjadania litościwych koleżanek.
Zakaz mówienia o diecie.
Zakaz przeliczania wszystkiego na kalorie.
Zakaz jedzenia do lustra.
Zakaz kupowania za ciasnych ubrań.
Zakaz stawania na wadze.
Mieszkałam u Ewki 2 miesiące i tylko dzięki niej nie ważę dziś tony.

sobota, 3 grudnia 2011

hm


A osoba, którą kocham i to się najprawdopodobniej nie zmieni do ostatniego uderzenia mojego serca, bawi się mną po prostu. Przykro mi, nie mam pięciu lat, żeby nie widzieć, jak perfidnie bawisz się moimi uczuciami, ale od czasu do czasu poddaję się tej zabawie. Nie wiem dlaczego, po prostu tęsknię i Cię potrzebuję, chociaż będę oszukiwać się, że tak nie jest. Mam świadomość, że prawdopodobnie się z Ciebie nigdy nie wyleczę - a Ty masz z tego satysfakcje. Przewidzisz każdy mój ruch, wiesz dokładnie jak to będzie.

Czasem zupełnym przypadkiem spotykamy ludzi , których z biegiem czasu dopuszczamy coraz bliżej siebie.