sobota, 27 sierpnia 2011

łzy

I`m beautiful in my own way, cause` God makes no mistakes.
  Pozłacana klatka, w której tkwiła jej smętna małpka, Oscar, chybotała się na krawędzi dziury w pomoście, i chociaż zwierzątko udawało obojętność , zaciskało z przerażenia malutkie palce u nóg. Marynarskie ubranko, w które kobieta ubrała Oscara tego ranka, przygotowując go do podróży, było mokre w równej mierze od wody, jaki i od ronionych ukradkiem łez. Kobieta sięgnęła do torebki, podała małpce obrębioną koronką półcienną chusteczkę. Oscar wytarł szczególnie starannie miejsca za uszami, gdzie miał tendencję do grzybicy, między palcami u nóg, które wolno zaczynały się teraz, kiedy zażegnano niebezpieczeństwo, rozluźniać.
*
Gdy zaciśnięta pięść Raffaella di Porzia zastała rozwarta, znaleziono w niej tylko zamrożone łzy. Matka nieszczęśnika pieczołowicie przechowywała je przez resztę życia w słoiku w lodówce.
Dlaczego wszyscy wymagają ode mnie dojrzałości, odpowiedzialności, równowagi - skoro ja nie wyraziłam zgody na to, by dorastać ?!
 miałam dziś motyla w pokoju. ;D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz