słowa, muzyka i magia:
Posłuchaj rady mej
Choć sercem włada gniew
Gdy już pożegnasz dzień
Uśmiechnij się...
Erik, Untamed
- Karolu... - zaczęła niewinnie mama. - Kupiłam Ci koszulkę...
- Mama... Ile razy mam Ci powtarzać, że mi nic nie trzeba! Ja tego nie włożę, mój styl tego nie przewiduje... - Zimno skomentował mój brat, rzucając okiem na kolorowe paski na tej cholernej koszulce. - Daj to tacie... Tata taką tandetę może założy, ale ja nie! - krzyknął i gdzieś wyszedł.
Zrobiło mi się jej żal... Gdzieś pomiędzy tym wszystkim, co się działo, zatraciła zupełnie umiejętność dogadania się z własnymi dziećmi.
Bo prawda jest taka: nic o nas nie wie, tata zresztą też nie. I tak jakoś już nam się to życie tłucze, obok siebie, a bez siebie...
Podeszłam do mamy i powiedziałam:
- Daj mi ją... Będę nosiła, takie wściekłe kolorki to coś dla mnie... A że trochę za duża, to nic nie szkodzi.
Mama z ulgą i jakby z uśmiechem podała mi ją.
- Popatrz, przecież naprawdę jest ładna. Dla Ciebie bym takiej nie kupiła, ale Karol nosi tylko dwie na zmianę, to pomyślałam, że mu się przyda...
- Ładne... I będzie mi pasować do tej szarej spódnicy z rozporkiem na udzie.
Mama uśmiechnęła się.
Śliczną koszulkę schowałam w swojej szafie.
Nie ma wyjścia.
Będę musiała ją nosić.
Karol ostatnio bardzo się zmienił.
Minęły mu te wszystkie grunge i inne, ubiera się teraz zupełnie normalnie, tzn. nosi dżinsy i T-Shirty. Ma tylko trzy ulubione. To wygodne i tanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz