lipa jak chuj.
kariera? miłość? forsa? wszystko naraz?
***
- I co Ty na to? - zapytała mnie Ewka.
- Powiedziałam, że muszę się zastanowić.
- Ładnie.
- Co ładnie, co ładnie?! - wrzasnęłam. - Chciałam wyjść z twarzą.
- Trzeba było rzucić pierścionkiem i trzasnąć drzwiami!
- - I zamarznąć w górach? Musiałam dotrwać do rana. Wyjechałam z Zakopca pierwszym pociągiem. Wszyscy zostali. Pewnie teraz plotkują, że zwiałam. Sieją domysły.
- To rzeczywiście największy problem. - parsknęła Ewka. - Domysły.
- Nie, największy problem to zerwanie z Rafałem. Przez Ciebie. - zaniosłam się płaczem.
- Malina, to był test. Odszedł, bo Cię nie kocha. Oczywiście Rafał, nie test.
- Ale ja go kocham! Boli mnie serce, pali w żołądku, trzęsą mi się ręce!
- Ile kaw wypiłaś?
- Pięć. I trzy herbaty! Będziesz mnie teraz wypytywać o jadłospis?
- To nie żadna miłość, tylko kofeina. Ewentualnie lęk przed pustką, jak by uznała Jolka.
- Co mnie obchodzi, jak to się nazywa! czuję, że go kocham i umrę, jeśli się ze mną nie ożeni!
- Sama miałaś wątpliwości, czy za niego wyjść, a teraz nagle rozpacz.
- Może dopiero teraz do mnie dotarło, że to On!
- Jakby to było On, nie przeraziłby się pustym kontem Twojego ojca.
- Wcale się nie przeraził. Przecież kiedy się oświadczał, nie liczył na żadne konta, bo jeszcze nie znał mojego ojca.
- Pewnie się boi, że Twój stary ma urojenia.
- A nie ma?Czy Twój ojciec opowiada o statkach pełnych złota?
- Nie, bo zna tylko 5 zwrotów: "kiedy obiad?", "kiedy kolacja?", "gdzie gazeta?", "zwolnij kibel" i "przełącz na dziennik".
- Przynajmniej jest przewidywalny. Nie rujnuje Ci życia osobistego.
- Mnie nie, co najwyżej mojej mamie. Malina, Nie płacz. Może Rafał wróci. Może wtedy za dużo wypił.
- Nie pił prawie nic.
- Albo za mało. Jeszcze nie wszystko stracone. Przecież ludzie nie zrywają zaręczyn jednym cięciem. Musisz poczekać.
Wytrzymałam 3 dni. Potem zadzwoniłam, że niby chcę oddać pierścionek.
- Miałem właśnie do Ciebie wykręcić. Zapytać, jak się czujesz.
- W porządku. - wykrztusiłam.
- To świetnie. Przemyślałaś wszystko.
- A Ty?
- Ja? Ja przemyślałem już wcześniej. I chciałbym do Ciebie wpaść.
- Dobrze, kiedy? - Porozmawiamy spokojnie, może zrozumie, jaki popełnił błąd.
- Jutro. Wyobraź sobie, że mogę zwrócić pierścionek i odliczą mi tylko 15%.
- Super ...
- Prawdziwy z Ciebie przyjaciel. Inna by się targowała, może nawet mściła.
- Daj spokój, Rafał, za co się mścić? Za zerwanie zaręczyn, i to w samego sylwestra?
- Wiesz, jakie są dziewczyny. Dlatego człowiek się zgrywa. A z Tobą nie musi.
Jeszcze chwila i mu coś zrobię.
- To wpadnij jutro, bo potem wyjeżdżam na trochę.
Wpadł, odebrał pierścionek i wypadł. A ja postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Zaczęłam od nosa. Dziś pokażę go światu i Rafałowi. Rafał. Na mój widok usłyszy anielskie dzwony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz