wtorek, 27 listopada 2012

to nie jest miłość

wróciłam do domu, usiadłam z bezsilnie opuszczonymi rękami. jedno wiem na pewno: jeżeli chcę zachować dla siebie odrobinę szacunku, muszę w sobie zabić to, co tam kiełkuje. 
zabić bez litości i bez namysłu. 
dla zdrowia. 
dla lepszej przyszłości. 
dla moich dzieci i wnuków. 
ponieważ wcale to nie jest miłość. chyba wiem, co to jest miłość, prawda? to nie jest miłość. 
nazwij to, jak chcesz, Pedro. nazwij to, jak chcesz, Johnie R. Melgu. nazwijcie to, jak chcecie, Wy wszyscy. 
ale ja wiem swoje.



pierwsze: uśmiechnij się.
jeżeli tego dnia coś wydarzy się w moim życiu, nie będę żałowała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz