"horror!"
Słyszałam o optymistycznym micie "od pucybuta do milionera". Ale po pierwsze, mam już 20 lat i w to nie wierzę. Kiedy on dorobi się pierwszego miliona, czyszcząc buty, będę miała 120. Ale z drugiej strony - jednak ideał. Niełatwo trafić na ideał. Oczywiście na razie mogę go ocenić wyłącznie pod względem czysto fizycznym. Wciąż istniała nadzieja, że przy bardziej duchowej wymianie myśli objawiłbyś się jako idiota. Więc z trzeciej strony najlepiej byłoby zapomnieć o tym facecie od progu raz na zawsze, ale z czwartej strony nie udaje mi się.
Chyba jestem jakaś głupia. Jakaś staroświecka! No to co, że czyścibut? Mamy podobno demokrację. Czym ja się w ogóle przejmuję? Taki sam człowiek jak każdy inny.
No oczywiście, że taki sam człowiek jak każdy inny. Ale czyścibut.
- Może weź się z nim po prostu prześpij i przejdzie Ci!
- Skup się, Gośka, proszę! Tu nie chodzi o przespanie. Nie o żadne przespanie, proszę. To nie jest temat na przespanie albo też na nie przespanie.
- No to na co?
- Ja się chyba zakochałam!
- W czyścibucie? Którego zobaczyłaś przelotnie na ulicy?
- Tego właśnie nie wiem...
- Niczego nie wiem. Ale od wczoraj bez przerwy o nim myślę. Nie wierzę, że to nic nie znaczy. Co mam zrobić?
- Weź może się z nim...Nie wiem. Miałam wżyciu do czynienia z rozmaitymi facetami, ale z czyścibutami nigdy. Może po prostu film kręcili?
- Jaki film? Bez kamery?
- A w ogóle się do niego nie odezwałaś?
- A niby co miałam powiedzieć? jak Ci się czyści?
- Mogłaś na przykład powiedzieć "cześć".
- No i co dalej?
- Cześć, jak Ci się czyści?
- Nie żartuj, Gośka!
Miłość do czyścibuta nie hańbi. Jasne, miłość do radcy prawnego nie hańbi oczywiście jeszcze bardziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz