niedziela, 9 października 2011

tata a życie rodzinne

 - dziś widziałam, patrzył się na Twoją dupę.
- widocznie wie gdzie jego miejsce.

Wbrew własnej woli, podsłuchałam jak mama dzisiaj w kuchni powiedziała do Agnieszki , że ona uodporniła się na wybryki taty i że nic już jej nie zaskoczy. Nic a nic. I dlatego pewnie w domu ostatnio panuje błogi spokój. Jest to dziwny spokój, bo ciężki. Mało przyjemnie jest mieszkanie sobie z ludźmi, którzy zupełnie świadomie, za to równie zupełnie nieodpowiedzialnie nie rozmawiają ze sobą. W domu słyszę głównie Karola, radio, mnie, historyczne płyty taty. No więc tak sobie żyjemy,razem a osobno. Od czasu do czasu tata (jak zwykle nieudolnie) wyciąga rękę do mamy. Ale mama uodporniła się na tatę. Więc rozmawiają mało. Wygląda to tak:
Tata: - Co dobrego dzisiaj na obiadek? 
Mama rozgląda się, jakby zastanawiała się, do kogo pytanie jest skierowane, i uparcie milczy. 
Wtedy zabiera głos Agnieszka. Tonem zimnym i znudzonym: 
- Kasza! 
Tata kuli się i milczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz