- dziś widziałam, patrzył się na Twoją dupę.
- widocznie wie gdzie jego miejsce.
Wbrew własnej woli, podsłuchałam jak mama dzisiaj w kuchni powiedziała do Agnieszki , że ona uodporniła się na wybryki taty i że nic już jej nie zaskoczy. Nic a nic. I dlatego pewnie w domu ostatnio panuje błogi spokój. Jest to dziwny spokój, bo ciężki. Mało przyjemnie jest mieszkanie sobie z ludźmi, którzy zupełnie świadomie, za to równie zupełnie nieodpowiedzialnie nie rozmawiają ze sobą. W domu słyszę głównie Karola, radio, mnie, historyczne płyty taty. No więc tak sobie żyjemy,razem a osobno. Od czasu do czasu tata (jak zwykle nieudolnie) wyciąga rękę do mamy. Ale mama uodporniła się na tatę. Więc rozmawiają mało. Wygląda to tak:
Tata: - Co dobrego dzisiaj na obiadek?
Mama rozgląda się, jakby zastanawiała się, do kogo pytanie jest skierowane, i uparcie milczy.
Wtedy zabiera głos Agnieszka. Tonem zimnym i znudzonym:
- Kasza!
Tata kuli się i milczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz