Minęło 15 lat, jak wyszedłeś z domu. Nie dałeś znaku życia.
Tak.
Nie zostawiłeś adresu.
Nie miałem.
Mówiłeś, że idziesz po papierosy.
Papierosy kupiłem.
15 lat cię nie było! Co u ciebie? Co z tobą? Wytłumacz się, powiedz coś.
Opowiem ci dowcip.
Dowcip. W takiej chwili! To jest okropne. On mi powie dowcip, po 15 latach...
Napiłbym się herbaty.
Herbata w takiej chwili, kiedy ja pragnę rachunku z całego życia... Zawiodłam się na tobie, Henryku!
Ja mam na imię Wiktor!
Wiktorze, zawiodłam się na tobie. Jesteś świnią i oszustem.
ziewa Już mi się nie chce gadać.
Żebyś choć jedno słówko... Nic!
W tych warunkach nic nie osiągnę.
Głaskałeś mnie po piersiach, łasiłeś się jak wąż, uwodziłeś mnie pięknymi słówkami.
Pięknymi słówkami?
Mówiłeś, że będziemy mieli domek z ogródkiem, parkę dzieci: synka i córeczkę... Świat się kończył, a ty kłamałeś! Złamałeś mi...
Świat się nie skończył. Przeżyliśmy. Nie masz pojęcia, Olu, jak się cieszę, że mogę leżeć. Mogę leżeć, obcinać paznokcie, słuchać muzyki. Szefowie ofiarowali mi całą niedzielę. Może wejdziesz do łóżka. Porozmawiamy.
Spieszę się do operetki. Mam już bilet... Nigdy ci nie przebaczę. wychodzi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz