"Wbrew temu, co myśleli przyjezdni z miasta, uważała swoje obecne życie za łatwe i przyjemne, nawet jeśli akurat kopała rów odwadniający, zrywała się o świcie, by wyprowadzić kozy na łąkę, lub siadała do fortepianu w wełnianych rękawiczkach z obciętymi palcami, bo od jesieni w pałacu robiło się bardzo zimno. Gdzie teraz kwitły kwiaty, pierwszego lata rosły pokrzywy, oset, jeżyny i wredne krzewy zbijające się w kopulaste kępy, zwane przez miejscowych rokiciną do tej pory gdzieś tam na horyzoncie toczył z nimi walkę Borys. Gdy kilka lat temu ujrzała tę ruinę, poczuła, że tu będzie szczęśliwa. Oczywiście nie po raz pierwszy. Zwykle okazywało się później, że przeczucie ją oszukało, ale nie tym razem. Dopiero w praktyce sprawdziła, na własnej skórze i własnej duszy, jak można być pełnym radości, z daleka od wszystkich."
Wyspa kobiet Teresa Ewa Opoka

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz