- On Cię ciągnie w dół. Ale jesteś jeszcze za młoda, by zdawać sobie z tego sprawę. Jeżeli chcesz, rujnuj sobie życie, wiążąc się z nim... nie możemy Cię przed tym powstrzymać. Ale nie będziemy Ci w tym pomagać.
Wybiegła z domu. Myślała tylko o tym, że musi odnaleźć Dawsona. Kiedy dotarła do garażu, płakała tak bardzo, że nie mogła mówić. Dawson przytulił ją do siebie i gdy wreszcie przestała szlochać, chaotycznie opowiedziała, co się stało.
- Zamieszkamy razem. - wydusiła wciąż ze łzami na policzkach.
- Gdzie? Tutaj? W garażu?
- Nie wiem. Coś wymyślimy.
- Musisz iść do college'u.
- A co mi tam studia. Zależy mi przede wszystkim na Tobie.
Opuścił bezradnie ramiona.
- Mnie też na Tobie zależy. Ale właśnie dlatego nie mogę Ci pozwolić na takie poświęcenie.
- To żadne poświęcenie. Wszystko przez moich rodziców. Traktują mnie jak małą dziewczynkę.
- To z mojego powodu i oboje o tym wiemy. Jeśli się kogoś kocha, to trzeba pozwolić mu odejść, prawda?
- A jeśli będzie miał wrócić, to wróci, tak? Myślisz, że tak to działa? Jak w filmie? My nie jesteśmy z filmu. Znajdziemy jakiś sposób, żeby być razem. Zatrudnię się jako kelnerka albo ktoś taki, wynajmiemy mieszkanie.
- Z czego? Myślisz, że mój ojciec przestanie przychodzić do mnie po pieniądze?
- Przeniesiemy się gdzieś.
- Gdzie? Z czym? Ja nic nie mam. Nie rozumiesz tego? Próbuję być realistą. Rozmawiamy o Twoim życiu. W którym nie ma dla mnie już miejsca.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Że Twoi rodzice mają rację.
- Chyba tak nie myślisz.
Usłyszał w jej głosie coś prawie jak strach. Chociaż pragnął ją wziąć w ramiona, specjalnie cofnął się o krok.
- Wracaj do domu.
Zbliżyła się do niego.
- Dawsonie...
- Nie! Nie słuchasz mnie. To koniec, rozumiesz? Próbowaliśmy, ale się nie udało. Życie toczy się dalej.
- Więc to tak?
Zamiast odpowiedzieć, odwrócił się i ruszył w głąb garażu. Wiedział, że jeśli spojrzy na nią, zmieni zdanie, a nie mógł jej tego zrobić. Nie mógł. Wetknął głowę pod maskę fastbacka, żeby nie widzieć jej łez.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz